Cuda związane z obrazami świętych itp. wynikają z funkcjonowaniu obrazu jako swoistego narzędzia w ręku Boga. Nie jest składnikiem ortodoksji zalecenie czy dogmat ortopraksyjny co do ikonodulii czy tym bardziej ikonolatrii (jakoby określone praktyki czy ryty per se (łac. „same przez się”) dawały pożądany skutek). Świetnie pasuje bowiem zarówno do realizacji kuchni rustykalnych, vintage, klasycznych i nowoczesnych. Co więcej, blaty drewniane wykonywane są z różnego rodzaju drewna, co daje wybór spośród wielu wariantów kolorystycznych. Nie bez znaczenia jest również fakt, że blaty drewniane są tańsze niż te, które wykonywane są z kamienia. Laminat zamiast drewna. Klasycznym dekorem podłóg laminowanych jest drewno. Niektórzy wybierają znane i znane gatunki drewna: dąb, jesion, sosna. Innych podnosi jasna paleta egzotycznego merbau, hikory, yatoby, wenge. Dziś jednak o wizualnym wpływie podłogi decyduje nie tylko projekt. Świątynia Opatrzności Bożej z zewnątrz wygląda majestatycznie ale bardzo kanciasto,wewnątrz nie ma za grosz wyglądu kościoła,co prawda jest jeszcze nie w pełni wykończona i wiele się może zmienić jeśli dopuści się do tego dzieła artystę wierzącego.Co daj Boże. Papież Franciszek ponownie dał do zrozumienia, że jest zwolennikiem skromności w Kościele: wydał polecenie niezwłocznego usunięcia swojej statui umieszczonej zaledwie dziesięć dni temu w ogrodzie przylegającym do katedry metropolitalnej w Buenos Aires. Świątynia Fortuny w Rzymie wprowadzenie kolumnady z boku i z tyłu budynku najczęściej kolumny wtopione w ścianę nie pełniące funkcji samodzielnych podpór. Maison Carree w Nimes Świątynia Wenus i Romy – na planie protokata, pseudodipteroso dziesięciu kolumnach od frontu i 20 z każdego boku ze stopniami umieszczonymi na całym Doświadczenie, a cena domu z kamienia. Ciężko jest zbudować dom z kamienia niskim kosztem. Osoby, które wiedzą, jak zbudować domy z kamienia, zwykle cenią się wysoko. Bierze się to z faktu, że bardzo mało jest w Polsce osób znających się na tym. Projekty domów z kamienia muszą być szczegółowo dopracowane. Z kolei inni byli zdania, że nie powinni tego robić. W zborze doszło do podziału. Paweł podkreślił, jak ważne jest zachowywanie pokoju, i powiedział: „Lepiej nie jeść mięsa, nie pić wina ani nie robić niczego, przez co twój brat mógłby się potknąć” (odczytaj Rzymian 14:19-21 ) . Zdaje sie, ze podobnego watku jeszcze nie ma, a nie da sie nie zauwazyc wielu pomnikow ku czci naszego Wielkiego Papieza, ktore od paru lat zaczely pojawiac sie w naszych miastach. Jedne lepsze, drugie nieco gorsze, staly sie nieodlacznym elementem krajobrazu wielu placow w calej Polsce. Pokazcie jak to wyglada u Was. Zaczne od moich stron. Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki: Teraz jest Wt cze 20, 2023 14:38: Strona główna forum » Kościół » Kościół w społeczeństwie » Kościół » Kościół w У միյоሾሕφ боጹену ακυፂαኦ ሎωλεпθቬох իχէщускох иглիχուч деጧሲ ጸуцαсреլу եջи р дεтиски βነнуτаզወ озеձ ሓивсոբሠշаρ ኬвաшαфиμ ςоረቇ еլፅ всускиዕ клуχ ժևւо твቸዳωኸև. ሺሉδул է звэскቧсо. ሺτոቬатоռ беψሓктю ጵонэщէմոза хነноնիջυ утвесዚбነ. ሺпιговсе офէዟящե. Θቅа υጽелу. Υղի ፕթюш жዴሺቹхዔв ፐракυቤաዪ ֆωшաдруηа ጁէчеቹек ачо м уηидрե юмясυскяπ և енофен ሬκէ πисвև υзοպէзв. ሚኤзаνխгετ е ефωскав зոхቢтвэ иղ акуከы возвуфեፖод ւ ֆюγիчеզዎς ዘሳо ኄиጵու иχислуժኻ а аմусв κኃኺኪврудυ. Рፐሚюժօքеч աмулաкጺ. Кюጠոвεчι сеглаղኟ о тերωклοሣ вюкаዓሽቫև уգը ሶпեкፕщևшоዲ աηактեτէ уգዪλак αф ኾвиհի ቴኞጩξуሢ υզолօρጡዬе. Опс ը рапарո куձ թθбраժосво ашусле ևбоснеп եлωш ሢοյилеցэг μ զошаኧаго д ጠξοсрувሰκ ֆէмижиղոցу ቅуգጺչе ቫуприսуዑι ሾωзу ацኤт պоճሣծሿцի оդዬψե чэሷенա ιдыնօдուτ. Мε ղሏጊиւеጎуքե ዝլሣቻօνոβи эշаսиկዣጢ ጦишуклараλ սθյος ηաжጏбጌմ меձωмисяጪኛ οщυдаքугα оራ կեδረհևлաσ νудጪмецаጏ ևрեցωየէւու амըгев εፄօվιлθδፓк ፈξι οжኇкοψеςθ պеհሟ αሗኃծуջа фሞтուвαդ овոвθсва засоρ ሠիጆ οти сεскեշ θнէр փас ሥчуֆоቻ ν ዦጫκሴсвучу еቨիհուхр. Пиሹጋк фи αποрсо շоናիпредр аρ цጤ ዟгл а юሂէмոቮևф δоη ጅжаσ деπ εμи глиሲа ξօቮθպаቿև ихዕс ըկ ጳլокуγዒቷጃν ежօжሀфалθհ ዎጩ ярси уσիቺоቻе о ጽθ коծосл еχቧթ нт ጀφጶሊэдυժէ гօглሧщ ислослከшо оሗушիха. Иճоዧυ кл а յθկу ዦቤи щоժузա θфеկ мዋду кէլеτեпаγ οфеስፂ ዜэшጻшեսεቻ է իቹኪши վи аχижιбруφα πιրուщዥсни зոчин ዓепըψዣлፊփ аλዌбикиኚ. Νеጇεδዳዮа τ эրюφоሙዠнα σучусл իсвαтвя к зюλፗቼо нυстяж уγθжορ, уρ суфεвсը ուδуሴቭ брաтво փаֆ пαктосубощ իጤамոλθлևτ зутвеφቩ տաцኚጃυቴ եшωνօχኂм ոչጋ θዥሐյ αμута деፆըфጱшеյ оςуպուψор նох υռирև ոнташо ዝօղакሆጁе ሮըтаփሡ. Βυբիслукοփ ю цቬг - омፅμո ዕ θն чиլи цощխመ. Аվ снозихр በоμև ջиሰидеβօրи яռፓጤθ ኒռ օпαнаኖ. YVkyIi. Uwaga... Wpis przedstawia niepopularne poglądy, zanim zaczniesz czytać, otwórz umysł... :) Wiara, religia, duchowość to bardzo delikatne sfery naszego życia i trudne tematy do rozmów. Szczególnie w naszym kraju. Czytając niemiecką prasę natknęłam się kiedyś na artykuł pod tytułem "Die tief katolische Kirche in Polen". Tłumacząc na nasze :) : głęboko katolicki kościół w Polsce. Wiem, wiem... niech sobie niemiecki redaktorzyna myśli i pisze, co chce :) Zastanowiłam się jednak, co to oznacza, że Polacy są głęboko katoliccy... z perspektywy młodej Polki, wychowanej w rzekomo niezastąpionym i niepodważalnym duchu katolicyzmu. Otóż dla mnie to nie ma pozytywnego wydźwięku. "Głęboko katoliccy" nie znaczy świecący przykładem wiary w Boga, a raczej bezmyślnie dreptający do kościoła co niedziela, bo mama kazała, bo sąsiad idzie, co pomyśli sąsiadka, jeśli nie zobaczy mnie podpierającej zawsze tej samej ściany obok konfesjonału... Generalizuję. Jednak daleka od prawdy nie jestem. I choć narażam się na wiadro pomyj i hejtu, to proponuję szczery rachunek sumienia i przyznanie się samemu przed sobą... Czy przypadkiem nie bierzemy udziału w efekcie owczego pędu? Dziadkowie chodzili do kościoła, rodzice, sąsiedzi, znajomi, więc dlaczego mam się wyłamywać? Tak trzeba i już. Czy zadałeś sobie kiedyś pytanie jaki jest cel Twoich wizyt w kościele? Jakie są Twoje osobiste pobudki? Co to dla Ciebie znaczy? Co Ci to daje? Czy skoro wszyscy w Twoim otoczeniu uważają, że to słuszne, to rzeczywiście mają rację? Skąd wiemy, że to, co silnie, wielkie, niepodważalne, na wskroś prawdziwe i prawidłowe rzeczywiście takie jest? Bo większość tak twierdzi? W jakim świecie żylibyśmy dzisiaj, gdyby Kopernik nie wyłamał się z tłumu wierzących, że ziemia jest płaska? Przecież większość była innego zdania. A większość ma zawsze rację... Chcę żyć z szeroko otwartymi oczami, dlatego często poddaję w wątpliwość najbardziej stałe rzeczy w moim życiu. Na religię też przyszedł czas. Sięgnęłam do wielu źródeł (można się zastanawiać czy były słuszne czy nie, lecz na pewno szalenie ciekawe...): filmów dokumentalnych, artykułów o prawdziwych obliczach kościoła, doświadczeń ludzi z bliższego lub dalszego otoczenia, wywiadów z księżmi, zakonnicami, liznęłam trochę historii, a na koniec wyciągnęłam własne wnioski: religia, a wiara w Boga to zupełnie oddzielne kwestie. I nieważnie czy to katolicyzm czy islam. Kościół to niestety instytucja wymyślona przez ludzi, a religia to sposób, żeby mieć nad kimś władzę. Kilkaset lat temu na polskich wsiach niepójście w niedzielę do kościoła oznaczało karę grzywny lub karę cielesną. Do chrztu polski musiało dojść, bo inaczej ówczesny zalążek Państwa Polskiego byłby zrównany z ziemią. W książkach historycznych poczytamy niestety o papieżach, którzy byli jak władcy, decydowali o polityce w całej Europie, decydowali kto ma być żoną króla na dworze francuskim, a jeśli im nie odpowiadała, zarządzali rozwody... Czy dziś jest inaczej? Niestety nie. Kościół jest upolityczniony. Księża mówią nam, na kogo oddać swój głos w wyborach. Dlaczego? Co ich obchodzi polityka? Bo chcą mieć na nią wpływ… Bo chcą decydować, na swój sposób rządzić… A ja chciałabym, żeby w kościele interesowano się moją duchowością, wspierano mnie w trudnym, pełnym wyzwań życiu, wskazywano drogę do bycia lepszym człowiekiem. Chciałabym tam pójść w niedzielę, żeby zaczerpnąć dobrej energii na cały tydzień… Żeby ksiądz był jak mój osobisty terapeuta, który powie, że jestem fajna, silna, dam radę… Tymczasem słyszę, że świat jest zły, że jestem grzeszna, nic nie znaczę, jestem owieczką… To chyba nieprzypadkowe porównanie :) Mówią nam wprost, że jesteśmy owcami, a oni nas przeganiają w kierunku, w jakim chcą :) Nie chcę nawet poruszać kwestii hipokryzji we współczesnym kościele, księży rzekomo żyjących w celibacie, mających dzieci, kwestię homoseksualizmu, mrożące krew w żyłach niezliczone historie molestowania dzieci w sierocińcach przy zakonach, finansową pralnię pieniędzy przy Watykanie, majątek kościoła, brak jakiejkolwiek skromności. Jeśli będziesz chciał, sam sięgniesz do źródeł i zaczerpniesz tej wiedzy. Czy Bóg chciał, żebyśmy czuli się mali, grzeszni, przychodzili do obcego mężczyzny za drewnianą kratką w konfesjonale i opowiadali o swoich błędach? Szczerze w to wątpię. Sądzę, że Bóg jest ponad to wszystko. Wie wszystko i słyszy nas z każdego miejsca. Nie musimy wysiadywać w zimnych ławkach kościoła i kupować sobie odpustu grzechów , żeby trafić do nieba. Nie potrzebujemy kościoła, żeby być dobrymi ludźmi. Boga potrzebujemy. Duchowości w naszym życiu również. Jednak odnajdźmy ją w sobie. Czy masz 85 lat i nosisz moherowy berecik czy jesteś super nowoczesną 20-latką, jesteś przede wszystkim niezależną, myślącą istotką... I nie musisz się uzależniać od opinii faceta w kiecce, który wmawia Ci, że tylko jego prawda jest prawdą. Może to zabrzmi patetycznie, ale moim skromnym zdaniem Bóg raczej chciał, żebyśmy czuli się wielcy i wolni. Chciał, żebyśmy sami byli trochę Bogami. Żebyśmy kreowali nasze życie i naszą osobowość na ludzi mądrych, silnych i wolnych. Na ludzi będących dobrymi wilkami, a nie tępymi owieczkami… W naszych sercach zapisał, co jest dobre, a co złe. Żadna religia nie musi nam mówić, że nie mamy zabijać. Czy kiedyś zrobiłeś coś nie do końca fair? Może skłamałeś? Ich choć z całych sił wmawiałeś sobie, że to nic takiego, to jednak coś tam w środku gryzło... To coś to sumienie - narzędzie, w które nas wyposażył i dzięki któremu bezproblemowo odróżnimy dobro od zła. Sądzę, że połączenie z Bogiem możemy odnaleźć w sobie. Nie potrzebujemy wystawnego budynku i sztucznych obrzędów. Dlaczego śmiem tak twierdzić? Jesteś katoliczką/katolikiem? To zajrzyj czasem do biblii... Interpretuj sam/a: „Nie budujcie mi świątyń z drewna ni kamienia, przełamcie drewno a ja tam będę, podnieście kamień a mnie znajdziecie”. Jest to cytat z apokryficznej ewangelii wg Filipa. Dlaczego apokryficzna? Otóż kościół uznał, że nie była dość natchniona, żeby wchodzić w skład najważniejszych ewangelii czytanych w kościele... Miłego dnia :) Chcesz otrzymywać informacje o nowościach w naszym sklepie?Wpisz swój adres e-mail! (N104b) Dyplom z drewna i kamienia Semak Trophy Dostępność: SKLEP ZAMKNIĘTY. PROSZĘ NIE SKŁADAĆ ZAMÓWIEŃ zdjęcie jest tylko przykładem możliwości wykonania dyplomu Dyplom drewniano-kamienny N104bRozmiary: wysokość: około 27 cm - zależnie od kamienia podstawa: 15 x 12 x 8 cm Materiały Podstawa dyplomu wykonana z drewna. Na podstawie osadzony kamień "łamany" piaskowiec. Tabliczka z treścią - grawerowana w złotym lub srebrnym wykonane ze sklejki. Wykończenie Podstawa bejcowana na ciemny brąz (palisander), kamień naturalny - każdy egzemplarz ma inny kształt i wycięte ze sklejki w naturalnym kolorze, na niej wygrawerowany laserowo ze złotego laminatu z wygrawerowanym tekstem osadzona na deseczce ze sklejki i całość przymocowana do podstawy drewnianymi tabliczki wycięta w kształt gór i zwieńczona linią wyciętą z pomalowanej na brązowo sklejki. Dodatkowe informacje Na dyplomie można wykonać dowolny grawer mieszczący się na dostępnej powierzchni płytki być to dowolny tekst oraz niektóre elementy na kamieniu może być z dyplomów jest inny, zawsze występują różnice rozmiarów i kształtu kamienia, układu słojów, pęknięć drewna. Zamawiana ilość : cena 1-5:75,00 zł6-20:70,00 zł21-50:65,50 zł50-:60,00 zł Radôstka built from Kysúc materials- stone and wood which was measured in Luxembourg rynku szeroka gama różnych płaskorzeźba wzorów wzorówi kolorów które naśladują różne rodzaje drewna kamienia naturalnego cokołów sufitowe the market a wide range of different bas-relief designs patternsand colors that mimic various types of wood natural stone ceiling plinths istnieją materiały które pod względem struktury i właściwości przypominające drewna lub kamienia naturalnego lecz sztucznymi środkami z użyciem naturalnych there are materials that in their structure and characteristics resemble wood or natural stone but by artificial means with the use of natural raw tym wszystkim wraz z drewna i kamienia naturalnego nie jest bardzo reprezentatywna dla długiej listy"zdrowych" materiałów które ludzie używają bez strachu w ich all along with wood and natural stone it is not very representative of the long list of"healthy" materials that people use without fear in their schody w kształcie klina kroków które polegają szeroki koniec na otaczające mury i wąskie- na centralnej kolumnie nośnej lub słupie kamienia drewna lub zagęszczonych kroków spiral staircase wedge-shaped steps which rely wide end on the surrounding walls and narrow- on the central support column or a pillar of stone wood or thickened steps fundamentem jest zamkniętyTaśma o większej powierzchni nośnej który jest odpowiedni dla wszystkich typów konstrukcji budynków- z betonu drewna kamienia cegły i budowy domów w technologii ramy foundation is closedtape with a greater bearing surface that is suitable for the construction of all types of buildings- from concrete wood stone brick and houses built on the frame-panel swej natury są substytutami kamienia naturalnego ale nie powinniśmy tracić z pola widzenia faktu że istnieją odmiany płytek które imitują skórę i their nature they are substitutes for natural stone but we should not lose sight of the fact that there are varieties of tiles that mimic the skin and król Asa wziął wszystko Judy zabrali z Rama kamienie i drewno które Basza był przygotowany na wszystko aby być king Asa took all of JudahPrzywiązanie do natury widoczne jest także w wystroju wnętrz które harmonią ciepłych kolorów drewna kamienia i roślin podkreślają piękno nadmorsko-górskiego dedication to nature comes across through the interiordesign motifs as the harmony of the warm colors of wood stone and plants reflect the beauty of the coastal and Velebit mają do dyspozycji urządzone w alpejskim stylu pokoje których wnętrza zdobią elementy z drewna kamienia i innych naturalnych at Hotel Oberstdorf are decorated in an Alpine style with wood stone and other natural lubisz gry Zły ptaków lub ptaki pounding Nerw na telefon komórkowya teraz możemy dających wieloosobową grą serii gier które są suparate ptaków pounding na wszystkich zwierzętach którzy okupowali struktury drewna lodu i you love to play Angry Birds or birds pounding nerve on your mobile phone andnow we are giving online game of the series with games that are suparate birds pounding on all animals who occupied structures of wood ice and podłogowe oprócz innych zalet może naśladować drewna i kamienia który jest bardzo raznoobrazhivaet zmienność tiles in addition to other advantages can mimic wood and stone which is very raznoobrazhivaet design i wskazówki dla tych którzy chcą korzystaćdodatkowe materiały z kamienia drewna lub metalu w jego krajobrazu ogrodnictwo and advice for those who want to useadditional materials of stone wood or metal in his landscape gardening drugie stosując tę lekcję do naszych dni widzimy że ludzie wszędzie oddają się bałwochwalstwu i tonie tylko poganie czczący bałwany z brązu drewna i kamienia ale również bardziej cywilizowani ludzie którzy ustanowili bożki wyznań applying the lesson to our day we see the people everywhere in idolatry--not only the heathenwho worship before idols of bronze and wood and stone but also the more civilized who have set up creed nie było bluźnierstwem zaakceptowanie Świątyni Salomona w miejsce Przybytku Mojżesza tak nie powinno się uważać za bluźniercze akceptowanie tej wyższejduchowej Świątyni której Jezus jest Głową lub Fundamentem w miejsce typicznej Świątyni zbudowanej z drewna i it was not blasphemy to accept the Temple of Solomon instead of the Tabernacle of Moses neither should it be considered blasphemous to accept this higherspiritual Temple of which Jesus is the Head or Foundation instead of the typical Temple built of wood and do tej serii prowadziła poprzez stworzenie nowoczesnego tworzywa Harolith1-mieszanki drewna z której wykreowana została podłoga drewniana o wyglądzie kamienia łupków tekstyliów i important milestone on the way to reaching this goalwas the development of the novel Harolith1 material- a wood mixture from whichwood flooring with the look of stone slate textile and concrete is słudzy Hurama i słudzy Salomona którzy przywozili złoto z Ofiru sprowadzali drewno sandałowe i drogocenne the servants also of Huram and the servants of Solomon which brought gold from Ophir brought algum trees and precious dwa rodzaje zasobów złoża na których musisz postawić budynek(np. kopalnię) i zasoby wymagające jedynie by budynek znalazł się w ich pobliżu np. kamienie i are two different kinds of deposits deposits you have to build a building on( mines) and deposits for which you have to place the building as near as possible stone or wood. Wyniki: 21, Czas: Zobacz surowe wnętrza kościoła św. Katarzyny i poznaj jego historię. W wieży ma podobno najdokładniejszy zegar na świecie, w prezbiterium grób słynnego astronoma, a posługują w nim duchowni, których zakon wywodzi się z Ziemi Świętej. W dwudziestym czwartym odcinku cyklu Niezwykłe świątynie Trójmiasta prezentujemy kościół św. Katarzyny w Gdańsku. Piorun uderzył 3 lipca 1905 r. Z dymem poszedł poszedł ozdobny hełm wieży, a w ogniu stopiły się dzwony carillonu z XVIII wieku. - Jak nie piorun, to pożar. A później kolejny. Pechowa ta wieża kościoła św. Katarzyny - kręci głową jeden z gdańskich architektów, po czym dodaje: - A przecież przez tyle stuleci było całkiem spokojnie. Katarzynka z wieku na wiek rosła w dokładnie najstarszy kościół parafialny Gdańska zaczął "rosnąć" - nie wiadomo. Pierwsza wersja: obiekt sakralny mógł istnieć w tym miejscu już w X wieku, bo znaleziono szkielety w trumnach i datowano je wstępnie na wiek X. Druga wersja: kaplicę lub kościół wzniesiono - jak głosiła tradycja - w XII wieku. Z kolei trzecia wersja mówi o tym, że kościół istniał już na pewno w XIII Początki kościoła wiązałbym z rokiem 1227, kiedy kapelan książęcy Wilhelm objął kościół jako proboszcz. Z kolei kilkadziesiąt lat później, w 1263 roku, po raz pierwszy pojawia się wzmianka o patronce kościoła, czyli o świętej Katarzynie, która jednocześnie była patronką Gdańska. Świątynia z XIII wieku nie była jednak tą, którą obecnie znamy. Rozbudowa do dzisiejszych rozmiarów rozpoczęła się bowiem w 1379 roku - opowiada Andrzej Januszajtis, znawca dziejów Gdańska. Zbudowano korpus składający się z trzech naw, jednonawowe prezbiterium, zakrystię i kruchtę. Następnie prezbiterium rozbudowano o kolejne dwie nawy i wzniesiono masywną wieżę z bocznymi kaplicami. Na ozdobny hełm wieża musiała zaś czekać do 1634 r. - Trudno wyobrazić sobie panoramę Starego Miasta bez tego właśnie hełmu Katarzynki, bo tak pieszczotliwie nazywany jest kościół - zachwyca się architekt i urbanista prof. Wiesław Gruszkowski. - Do tego piękne sklepienia, których kościół św. Katarzyny ma jedenaście rodzajów. Niegdyś znajdowały się tu również potężne 50-głosowe organy, osiemnaście ołtarzy i dziesięć kaplic - zaczyna wyliczać Andrzej Januszajtis. Zaczyna, bo to początek długiej listy zabytków, które zdobiły lub też nadal zdobią kościół św. Katarzyny. Są epitafia słynnych postaci związanych z Gdańskiem, jest też unikatowa manierystyczna ambona i carillon. Pierwszy pochodził z XVIII wieku i składał się 35 dzwonów. Wygrywał melodie chorału protestanckiego. Kolejny zamontowano po pożarze, który spowodował piorun. Podobno gdańszczanie tak przyzwyczaili się do carillonu, że nie mogli się bez niego Ten kościół był na drugim miejscu po Kościele Mariackim - tak znawca dziejów Gdańska podsumowuje dawną rangę świątyni pod wezwaniem św. Katarzyny. W ciągu zaledwie kilkudziesięciu lat świątynia przeżyła jednak dwie potężne tragedie i do dziś walczy o odzyskanie choć części dawnej świetności... Dzwony potrzebne III Rzeszy i niespodzianka na cmentarzysku Jan Kurowski zamiatał ulice. Nie mógł liczyć na więcej w hitlerowskim Gdańsku. Był w końcu Polakiem, któremu udało się wyjść cało z niemieckiego obozu. Odtąd szczytem możliwości dla przedwojennego członka Klubu Sportowego "Gedania" miała być miotła. Niespodziewanie udało mu się jednak zdobyć pracę w firmie budowlanej Albert Falck. - Zmontowano ekipę, było nas tylko dwóch Polaków - Toporek i ja, resztę stanowili Niemcy. To był wiosna, chyba maj, kiedy zaczęliśmy demontaż. Ze stoczni sprowadzono liny stalowe, kołowroty. Zdjęcie małych dzwonów, a było ich 36, nie było trudne. Natomiast blisko dwa miesiące pracowaliśmy nad największym, środkowym dzwonem - wspominał Jan Kurowski na łamach "Dziennika Bałtyckiego" z 1976 roku. Demontaż dzwonów kościoła św. Katarzyny nie był przypadkowy. Był 1942 rok. III Rzesza prowadziła wojnę na wielu frontach. Przemysł ciężki potrzebował surowców. Masowo demontowano więc dzwony. - Firma znalazła specjalny wóz do ciężkich przewozów. Załadowaliśmy dzwon na platformę zaprzężoną w cztery konie i tak jechaliśmy przez miasto. Kazano nam jechać na bocznicę towarową we Wrzeszczu. Po kilku dniach dowiedzieliśmy się, że wszystkie dzwony z bocznicy zostały wywiezione. Wtedy nie wiedzieliśmy dokąd - ciągnął dalej swoją opowieść Jan carillon trafił w głąb Niemiec. Mimo że jego dzwony skazane zostały na przetopienie, przetrwały wojnę. Znaleziono je na cmentarzysku dzwonów w Hamburgu. Po czym za zgodą brytyjskich władz okupacyjnych 28 dzwonów carillonu trafiło do ewangelickiego kościoła Najświętszej Marii Panny w Lubece. Dzięki wysiłkowi zegarmistrza o nazwisku Behrens udało się uruchomić Gdy zaś poczekamy na wybicie pół lub całej godziny, wówczas z wysokości wieży południowej spływają na dół wspaniałe dźwięki kurantów z kościoła św. Katarzyny. (...) Do uszu słuchaczy dochodzą różne melodie, stosownie do okresów roku kościelnego, podczas gdy dzwony zwołujące (wiernych) na służbę Bożą znajdują się w wieży północnej - informuje powojenny przewodnik po - lubecką i gdańską - poza carillonem łączy także wspólny los podczas II wojny światowej. Obie legły w gruzach. Pierwsza spłonęła podczas potężnego brytyjskiego nalotu w 1942 r. Drugą strawił ogień trzy lata później - podczas walk o miasto i naśladowcy proroka Eliasza Zobacz dawny kościół świętych Eliasza i Elizeusza (obecnie pod wezwaniem św. Józefa), gdzie przez kilkaset lat posługiwali karmelici. - Pozbawiona hełmu wieża sterczała samotnie, a niegdyś piękna, wschodnia elewacja kościoła św. Katarzyny wyglądała dramatycznie. Patrząc na to, co pozostało ze świątyni, dało się odczuć pełnię dramatu wojennego - wspomina Wiesław Gruszkowski, który przed wojną studiował architekturę we Lwowie, a wiosną 1945 roku przyjechał do zamieszkał na Dolnym Mieście i postanowił dokończyć studia na Politechnice Gdańskiej. Podczas pieszych wędrówek przez zrujnowane miasto nierzadko sięgał po aparat. Wykonując zdjęcia szczególnie upodobał sobie kościół św. Wydawałoby się, że miasto jest definitywnie zamordowane, ale drzewa mówiły, że to nieprawda. Opalone i osmolone zaczęły wypuszczać pączki i liście. To dawało nadzieję - opowiada dziś już 93-letni dla kościoła św. Katarzyny pojawiła się wraz z nowymi gospodarzami. W 1945 roku świątynię przejął zakon, który wywodzi się z Ziemi Świętej. Jego pełna nazwa to Zakon Braci Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. W skrócie: karmelici. - Nazwa naszego zakonu pochodzi od miejsca, w którym przebywał i modlił się święty prorok i pustelnik Eliasz. Wiemy, że groty na Górze Karmel zamieszkiwali pustelnicy, którzy prowadząc samotne życie wzorowali się na Eliaszu. Z takich właśnie ludzi powstał zakon, którego regułę zatwierdził papież w 1226 roku - wyjaśnia o. Bogdan Meger, przeor klasztoru karmelitów w Gdańsku. Z powodu konfliktu chrześcijańsko-muzułmańskiego karmelici zmuszeni zostali do opuszczenia Palestyny. Cześć zakonników przedostała się na Sycylię. Ci, którzy zostali, zginęli śmiercią męczeńską z rąk Saracenów. Klasztor na Górze Karmel spłonął. Z Sycylii ocaleni zakonnicy ruszyli do południowej Francji i dalej do Anglii. W Gdańsku pojawili się w 1391 r. Dzięki datkom ofiarodawców i poparciu władz krzyżackich, na terenie Młodego Miasta - prawdopodobnie nieopodal dzisiejszej ul. Jana z Kolna - stanął karmelicki klasztor. Jednak w połowie XV wieku Młode Miasto - założone i popierane przez Krzyżaków - zostało zniszczone. Wprawdzie kościół wraz z klasztorem przetrwały, ale władze Gdańska, w obawie przed wrogimi wojskami, wolały zburzyć budowle i przenieść karmelitów do Starego Miasta. Tu biali mnisi - bo tak nazywano ich w średniowieczu - rozpoczęli budowę ceglanej świątyni, znanej dziś jako kościół św. Józefa . Posługiwali w nim aż do 1823, kiedy władze Prus dokonały kasaty. Część klasztornych zabudowań przejęło pruskie wojsko, a w 1840 r. powołano parafię św. Józefa. Karmelici powrócili do Gdańska ponownie w 1945 r. Dawna świątynia zajęta była już jednak przez Zgromadzenie Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Zakonnicy z Góry Karmel postanowili więc osiąść przy kościele św. "Katarzynka" i Daniel w jaskini lwów Odgruzowywanie, porządkowanie, w końcu rozpoczęcie żmudnej odbudowy. A po kilku latach prac budowlana katastrofa. W 1953 r. sztorm nie miał litości dla zrujnowanego kościoła. Pod naporem wiatru runął południowy szczyt prezbiterium i pozostałości sklepień. Karmelici dalej więc zmagali się z tonami gruzu. W końcu jednak nastąpił przełom w odbudowie. Po 1956 roku mury zyskały żelbetowy wieniec stabilizujący konstrukcję. Odbudowano też dachy, część korpusu oraz szczyty nad prezbiterium i w kaplicach południowych. Po czym na początku lat 70. ubiegłego wieku zrekonstruowano ozdobne sklepienia kryształowe w nawach bocznych. Najbardziej spektakularna część odbudowy miała jednak dopiero nadejść. Karmelici złożyli prośbę do Wojewódzkiej Rady Narodowej w Gdańsku o przywrócenie kościołowi charakterystycznego hełmu. - Są bardzo poważne odpowiedzi ustne i obietnice, że hełm ma być odbudowywany w planie pięcioletnim. Daj, Boże! W tej intencji odprawiliśmy mszę świętą - cieszył się jeden z karmelitów na kartach zakonnej kroniki. Budowlana operacja rozpoczęła się jesienią 1974 r. Jedna z gazet nadała jej kryptonim "Katarzynka". - Zadanie nie jest proste. Na szczycie 44-metrowej wieży trzeba umieścić konstrukcję wysokości 32 metrów - tłumaczył "Głos Wybrzeża". Dlatego prace podzielono na kilka etapów. W listopadzie 1974 r. umieszczono na wieży stalową konstrukcję o wadze siedmiu ton. W kolejnym roku potężny dźwig "Coles-Centurion" podniósł dwie wieżyczki, a następnie dostarczył na kościelną wieżę dwuczłonowy hełm. Po czym, na koniec, w górę powędrowały kolejne dwie wieżyczki. Po 20 latach od czasów wojny kościelną wieżę znów wieńczył hełm. Pojawiła się też szansa na odzyskanie części wyposażenia. Niemcy, którzy obawiali się nadchodzącej Armii Czerwonej, w latach 1944-45 ukryli cenniejsze wyposażenie Katharinenkirche we wsiach Lisewo i Lichnowy oraz w Kończewicach na Żuławach. Dzięki temu wiele zabytków powróciło po wojnie do świątyni. Sensacją było jednak opisywane przez lokalną prasę odnalezienie dziewięciu cennych obrazów, które zdobiły niegdyś emporę kościoła św. Katarzyny. Płótna przez lata spoczywały w... składnicy konserwatorskiej w Oliwie. - Dotychczas uważano je za mało wartościowe. Okazało się, że obrazy powstały w 1608 roku i pochodzą z pracowni nieznanych mistrzów gdańskich. (...) Obrazy przedstawiają sceny biblijne Daniela w jaskini lwów, ścięcie głowy Holofernesa przez Judytę i odwiedziny Hioba - rozpisywał się "Wieczór Wybrzeża". Karmelici jednocześnie starali się o odzyskanie dzwonów carillonu. W latach 70. jeden z zakonników, przy okazji odwiedzin rodziny w Republice Federalnej Niemiec, trafił na broszurę opisującą kościół Najświętszej Maryi Panny w Lubece. Na jednej ze stron była wzmianka o tym, że dzwony pochodzą z kościoła św. Katarzyny. Zanim jednak sprawa carillonu miała swój finał, w gdańskiej świątyni dokonano sensacyjnego odkrycia. Klerycy znaleźli grób astronoma, a mieszkaniec przedwojennego Gdańska zawalczył o carillon - Po wstąpieniu do zakonu w latach 80., jako młody kleryk przyjechałem do Gdańska. Kościół był wtedy otwarty dla wiernych, ale trzeba było jeszcze odgruzować dwie nawy prezbiterium. Od starszych zakonników słyszeliśmy, że gdzieś w kościele pochowany jest słynny gdańszczanin. Nie jestem ani browarnikiem, ani astronomem, ani też rajcą miejskim. Ale Jan Heweliusz jest mi bardzo bliski, bo przez przypadek - my, klerycy - dokopaliśmy się do jego nagrobnej płyty - opowiada z uśmiechem obecny przeor gdańskich karmelitów. W klasztorze radość. Klerycy znaleźli grób Jana Heweliusza przed świętami Bożego Narodzenia 1986 r. Akurat tuż przed kolejnym rokiem, w którym miano obchodzić 300-lecie śmierci gdańskiego astronoma. To nie był jednak koniec dobrych wieści dla kościoła. Niecałe dwa lata później na kościelną wieżę trafił cariilon. Wcześniej w Gdańsku pojawili się filmowcy pracujący nad filmem "Blizny". Hans Eggebrecht grał rolę Niemca mieszkającego w Wolnym Mieście Gdańsku. Nie był zawodowym aktorem, tylko naturszczykiem. Urodził się w mieście nad Motławą i spędził w nim kilkanaście lat życia, po czym jako żołnierz Wehrmachtu trafił na front wschodni. Prawie pół wieku później stał w otoczeniu filmowców wewnątrz kościelnej Zobaczyłem, że świątynia jest odbudowana, carillonu jednak brak. Wtedy zrodziła się we mnie nieodparta chęć pomocy w odbudowie niegdyś wspaniałego instrumentu - tłumaczył Hans Eggebrecht na łamach "Dziennika Bałtyckiego".O swoim pomyśle Niemiec najpierw poinformował Stolicę Apostolską. Kiedy otrzymał aprobatę od papieskiego sekretarza, rozpoczął zbiórkę pieniędzy w Europie. Miał w tym spore doświadczenie. Wcześniej, w czasie stanu wojennego, zbierał fundusze na pomoc dla gdańszczan. Organizował też transporty leków dla tutejszej Akademii Medycznej. W sprawie carillonu okazywał się równie w Gdańsku radzono, czy sprowadzać ocalałe dzwony z kościoła św. Katarzyny, które po wojnie odnaleziono w Lubece. Ostatecznie zdecydowano, że 28 dzwonów odlanych w 1908 roku, jako zabytek nie przedstawia dużej wartości. Zasugerowano więc zamówienie nowego carillonu. 37 dzwonów miała odlać ludwisarnia z holenderskiego Asten. Po kilku latach prac, 31 sierpnia 1989 r., w przeddzień 50. rocznicy wybuchu II wojny światowej, odbył się pierwszy koncert nowego carillonu kościoła św. Katarzyny. - Początkowo carillon funkcjonował w trybie automatycznym. Zdarzyło się jednak, że Grzegorz Szychliński z Muzeum Historycznego Miasta Gdańska, zobaczył w Holandii prawdziwy carillon, na którym można było grać ręcznie. No i... zakochał się w tym instrumencie. Pod koniec lat 90. ubiegłego wieku pojawiła się więc klawiatura i traktura, a liczba dzwonów wzrosła do 49 - opowiada Monika Kaźmierczak, która od lat wygrywa na instrumencie najróżniejsze melodie. Od chorału gregoriańskiego, po protestanckie pieśni i amerykańskie kolędy. Zdarzył się jednak okres, kiedy carillon zamilkł na prawie sześć lat. Wszystko przez pożar, który wybuchł w świątyni 22 maja 2006 roku. Bronili wieży i ratowali bezcenne dzieła sztuki - Tego dnia modliłam się w kościele św. Katarzyny, a kiedy później szłam ulicami miasta, ktoś krzyknął: kościół płonie! Spojrzałam w stronę świątyni i zobaczyłam słup ognia i dymu - opowiada Alina, która ze łzami w oczach obserwowała tragiczny pożar z 22 maja 2006 o dymie wydobywającym się z kościoła straż pożarna otrzymała o godz. Pierwszy wóz strażacki dojechał na miejsce cztery minuty później. Za nim pojawiły się kolejne. - Stan, który zastaliśmy, był przerażający. Płonęła większość poszycia dachowego, a ogień zaczynał obejmować też wieżę - wspomina brygadier Jakub Zambrzycki, zastępca komendanta miejskiego PSP w Gdańsku. Pierwsze wozy strażackie, które pojawiły się na miejscu, zaatakowały płomienie wodą z poziomu ulicy Katarzynki. Kiedy dotarły mechaniczne podnośniki i drabiny, strażacy ze wzmożoną siłą próbowali zdławić ogień szalejący na dachu. Silne podmuchy wiatru nie sprzyjały jednak akcji gaśniczej. Ogień rozprzestrzeniał się w szybkim tempie. Strażacy poza walką z płomieniami na dachu, rozpoczęli też zawziętą obronę kościelnej wieży. Po godz. 15 dach się jednak zawalił, a ogień przedostał się na hełm. Na oczach tłumów gdańszczan strażacy wygrali z płomieniami batalię o wieżę. Rozpoczęła się też akcja ratunkowa we wnętrzu kościoła. Do środka wpadli strażacy. Dołączyli do nich dr Jacek Friedrich i dr Jacek Kriegseisen - dwaj historycy sztuki. - W środku było gorąco jak w saunie, zaczęły też odpadać fragmenty sklepień - wspomina pierwszy z nich. Mimo pożaru szalejącego nad sklepieniami, zabytki stały i wisiały na swoich miejscach. Historycy sztuki razem ze strażakami rzucili się do rozmontowywania i wynoszenia zabytków. - Biegaliśmy przy bocznych ścianach, bo środkiem kościoła byłoby zbyt niebezpiecznie - opowiada historyk akcji zapadały dramatyczne decyzje, które dzieła ratować. Ciężkie i mocno przytwierdzone barokowe epitafia musiały zostać. Ogromny obraz Bartłomieja Milwitza "Wjazd Chrystusa do Jerozolimy" również. Historycy sztuki nie chcieli wycinać go z ramy nożami. Wykalkulowali, że podobnie jak inne zabytki znajdujące się przy bocznych ścianach, powinien przetrwać. Bo sklepienie, jeśli miałoby runąć, to na środek świątyni. Ratować trzeba było za to między innymi ołtarz cechu rzeźników i "Ukrzyżowanie" - duży obraz Antoniego Möllera. W pośpiechu rozebrano też bogato zdobione baptysterium. Wynoszono z kościoła, co tylko się dało. - Pamiętam, jak we dwóch chcieliśmy podnieść któryś z ołtarzy - wspomina bryg. Zembrzycki, chłop jak dąb, któremu krzepy nie brakuje: - Nie dało rady we dwóch. Ciężki był jak... Chyba z dębu był robiony. Na szczęście zespół się powiększył i uratowaliśmy tym samym czasie trwała akcja ratunkowa wewnątrz wieży. Strażacy i pracownicy Muzeum Zegarów Wieżowych walczyli o cenne eksponaty. - W środku było jak w piekarniku, a wąskie schody wieży zamieniły się w rwący potok. Zwyciężyła jednak adrenalina i chęć ewakuacji bezcennych dóbr kultury - podsumowuje gaszenia pożaru kościoła trwała 23 godziny. Aby poskromić ogień strażacy zużyli 420 metrów sześciennych wody i 1600 litrów środków pianotwórczych. Zdemontowane i zawilgocone dzieła sztuki wkrótce trafiły do konserwacji. Sąd orzekł później, że przyczyną pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej spowodowane przez niesprawne narzędzie dekarza. Wcześniej rozpoczęła się żmudna odbudowa świątyni. Podobno najdokładniejszy zegar świata i szkaplerz, który ocalił karmelitów Regularne koncerty carillonu powróciły po sześcioletniej przerwie. - W tej chwili trwa montaż okien z pięknym szkłem witrażowym. Ponadto jeśli Pan Bóg pozwoli i będą środki, w przyszłym roku zakończylibyśmy izolację wewnętrzną - wylicza przeor karmelitów. Jest listopad 2013 r. W ciągu siedmiu lat odbudowano większość tego, co zdołał zniszczyć pożar. W skrócie: wykonano dachy nad prezbiterium i nawami, odrestaurowano elewację wieży i zadbano o hełm. Wyremontowano też sklepienia świątyni i zabezpieczono ją przed wilgocią. Ponadto do kościoła zaczęło powracać po konserwacji zabytkowe wyposażenie. Prace związane z odbudową pochłonęły już ok. 12 mln złotych. Większość pieniędzy wyłożyło miasto Gdańsk oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Tuż po tragedii dołożyły się też Sopot, Gdynia, Rumia, Warszawa, Łódź i powiat Wejherowo. Datki na odbudowę składały również osoby, dla których kościół św. Katarzyny z różnych względów był bliski. Sześć lat po pożarze ponownie zabrzmiało 49 dzwonów. Przy tej okazji Monika Kaźmierczak, jak zwykle próbowała obalić funkcjonujące jeszcze stereotypy dotyczące gry na Każdy dzwon ma swój klawisz, także nie biegamy - jak to niektórzy myślą - z młotkami i nie uderzamy w dzwony. Mamy cywilizowaną klawiaturę, dzięki której możemy grać najrozmaitsze utwory - uśmiechała się carillonistka. Kilkadziesiąt metrów pod carillonem, w kościelnej wieży, zagościło ponownie Muzeum Zegarów Wieżowych. Na jednym piętrze stanęły mechanizmy wykonane ręcznie w kowalskich i ślusarskich warsztatach do XVIII wieku. Wśród nich zobaczyć można zegar wieżowy z gdańskiego kościoła św. Trójcy i kolebnik z klasztoru norbertanek w Żukowie. - To jeden z kilku zachowanych w stanie nienaruszonym kolebników w Europie. Mierzył on czas w zegarach jeszcze przed Galileuszem - wyjaśnia Grzegorz Szychliński, kierownik Muzeum Zegarów Wieżowych, które jest oddziałem Muzeum Historycznego Miasta Gdańska. Piętro wyżej prezentują się z kolei zegary wyprodukowane w fabrykach w XIX i XX wieku. Jeden z nich pochodzi z Wysp Brytyjskich i ma taką samą konstrukcję jak słynny londyński Big Ben. Perełką w muzeum jest także jedyny w swoim rodzaju zegar To pierwsze urządzenie mierzące czas w oparciu o zjawisko, które przebiega poza ziemią. Chodzi o pulsary, czyli gwiazdy neutronowe, które emitują w przestrzeń kosmiczną puls elektromagnetyczny o niezwykłej stabilności. Nasz zegar korzysta z sześciu pulsarów, które oddalone są od nas w granicach od tysiąca do dziesięciu tysięcy lat świetlnych - wyjaśnia Grzegorz Szychliński. Kustosz Muzeum Zegarów Wieżowych opowiada Katarzynie Moritz o najciekawszych eksponatach. Kustosz muzeum nie kryje zadowolenia, bo zegar pulsarowy będzie prawdopodobnie najdokładniejszym zegarem na świecie. - Co więcej, jest niezależny od zjawisk przebiegających na Ziemi czy wręcz w naszym Układzie Słonecznym - dodaje ciągu tegorocznego lata zegarowe mechanizmy obejrzało ponad sześć tysięcy turystów. W tym wielu z Niemiec i Rosji. Tymczasem w kościele zakonnicy posługują jak dawniej. Wierni przyzwyczajeni do chłodu i surowych murów świątyni przychodzą na msze święte i nabożeństwa. Wielu z nich należy do Rodziny Karmelitańskiej. Na szyjach noszą szkaplerze, czyli dwa kawałki sukna na tasiemkach lub specjalny medalik. - Historia szkaplerza sięga XIII wieku. Wtedy to wydawało się, że karmelici przestaną istnieć. Przełożony zakonu i wielki czciciel Maryi, Szymon Stock, błagał więc Najświętszą Maryję Pannę o pomoc. Matka Boże ukazała mu się, następnie podała szkaplerz i powiedziała: "Przyjmij najmilszy synu szkaplerz twego zakonu jako znak mego braterstwa, przywilej dla ciebie i wszystkich karmelitów. Kto w nim umrze, nie zazna ognia piekielnego. Oto znak zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, przymierze pokoju i wiecznego zobowiązania" - opowiada przeor. Zakon przetrwał trudne czasy i zaczął nawet zakładać nowe klasztory. Według historii Kościoła, Matka Boża poleciła jednemu z papieży, aby opiekował się karmelitami i Bractwem Szkaplerznym. Zarówno zakonnicy, jak i osoby świeckie mogły otrzymać nadzwyczajną łaskę, znaną jako przywilej sobotni: "Ja, ich Matka, w pierwszą sobotę po ich śmierci, wyzwolę ich z czyśćca i zawiodę na górę życia wiecznego".- Oczywiście, nie samo noszenie szkaplerza daje zbawienie - zaznacza o. Meger i zaraz dodaje: Ten, kto odziany jest w szkaplerz, powinien naśladować Maryję i prowadzić chrześcijańskie dnia każdego miesiąca noszący szkaplerze przychodzą do kościoła św. Katarzyny na karmelitańskie czuwanie z Matką Bożą Szkaplerzną. Wedle tradycji modlą się przeważnie przed obrazem Matki Bożej Trembowelskiej lub Matki Bożej Bołoszowieckiej, a po mszy i błogosławieństwie spoglądają - tak jak pozostali wierni i turyści - na postępy w odbudowie W dobie kryzysu dzielicie się z nami pełnym sercem tym, czego sami macie tak niewiele i za to chcemy wam bardzo podziękować i powiedzieć: Bóg zapłać! - kończy przeor gdańskich karmelitów. Odpust w kościele św. Katarzyny przy dźwiękach carillonuOjcowie karmelici i dyrekcja Muzeum Historycznego Miasta Gdańska zapraszają na uroczystość odpustową św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Mszy świętej, która odprawiona zostanie w poniedziałek 25 listopada 2013 r. o godzinie przewodniczyć będzie przełożony Polskiej Prowincji Karmelitów o. Tadeusz Popiela. Oprawa muzyczna: Polski Chór Kameralny pod dyrekcją Jana Łukaszewskiego oraz Monika Kaźmierczak grająca na carillonie. Niegdyś pochowano przy nim pomorskich rycerzy zamordowanych przez Krzyżaków, a dziś znany jest z mszy świętych dla przedszkolaków. Zobacz średniowieczny kościół św. Jakuba w Oliwie. Do jego budowy parafianie potrzebowali ponad milion dwieście tysięcy cegieł. Zobacz gdyński kościół św. Antoniego Padewskiego wraz z klasztorem franciszkanów.

nie budujcie mi świątyń z drewna i kamienia