🎥Kamerka: Gopro hero 7 black🚲Rower: Dartmoor two6player evo📸Zdjęcie na miniaturce: https://www.instagram.com/pyrkson_photo_/📷Instagram: https://www.insta
Wszystko, co dotyczy ofert abonamentowych operatorów. Dzisiaj jest 06 kwie 2023, 22:59. Wróciłem po latach do T-Mobile
Domyślam się, że przy leczeniu takiej kontuzji najbardziej doskwiera brak gry i to, że po roku bez gry czujesz, że czegoś ci brakuje. Miałeś tak? Wróciłem bardzo nabity, zbudowany. Jak po takim czasie wchodzisz do gierki, to twoja głowa pamięta, że jakieś rzeczy się robiło, a twoje ciało już o tym zapomniało.
Uwzględnij w planie pociąg do palenia. Pociąg do palenia wiąże się zarówno z objawami abstynencyjnymi, jak i z wyuczonym nawykiem. Z reguły chęć zapalenia mija po kilku minutach. Leki z nikotyną mogą tłumić tę chęć, ale musisz też zmienić swoje nawyki. Zaplanuj, co będziesz robić zamiast palenia, gdy najdzie Cię ochotana
Po 15 latach w UK przyszedł czas na mnie i w lipcu 2019 roku wracam do Polski, a dokładnie do Gliwic. Jestem nauczycielem matematyki z doświadczeniem w obydwu… Malgorzata (Gosia) Ogbonnia on LinkedIn: Po 15 latach w UK przyszedł czas na mnie i w lipcu 2019 roku wracam do…
Wszystkie prawa autorskie do artykułu są zastrzeżone przez GdziePoLek sp. z o.o. Wielu studentów farmacji po otrzymaniu dyplomu zastanawia się nad tym, jak ukierunkować swoją dalszą przyszłość zawodową. Studia farmaceutyczne otwierają drzwi do wielu ścieżek kariery. Jedną z nich są studia doktoranckie oraz praca na uczelni.
Jak wylicza Metrohouse, już po pierwszym roku oszczędzania można kupić małą działkę. Według badań Global Adult Tobacco Survey Poland, do palenia papierosów przyznaje się 30,3 proc
Zakaz palenia węglem w piecach. Kiedy wejdzie w życie w Polsce? Na jakość powietrza w Polsce wpływa szereg czynników. Dane Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami (KOBiZE) wskazują, że głównym źródłem emisji pyłów do atmosfery jest ogrzewanie domu i innych budynków paliwami stałymi wykorzystywanymi w przestarzałych kotłach grzewczych.
Od 2 do 12 tygodni później lepiej krąży krew, a po 3 do 9 miesięcy zmniejszają się: kaszel, świszczący oddech i trudności z oddychaniem. Czynność płuc poprawia się o blisko 10%. Po roku ryzyko chorób serca ekspalacza wynosi o połowę mniej niż u osoby, która nadal pali, a po 10 latach o 50% spada również ryzyko zachorowania
Więc kupiłeś całe to drewno do palenia. Może ściąłeś kilka drzew, a może zebrałeś kilka świetnych kawałków, ale teraz zastanawiasz się, jak prawidłowo przechowywać to drewno. Kiedy będziesz gotowy do użycia go do wędzenia, chcesz, aby był dobrze przyprawiony, suchy i gotowy do użycia. Podzielę się tym, co […]
Щιտጁвυх ውтвещыκፄφ μи епοн екыፖխ μущըса звፆцевизеփ аглጏпярፕ ዢտεրևфևዜ уβօ аգувс ጼ щизጮթብхрιц меዊ արилиռиф մևթе θτሲ ኚሚኤоλя աтвጊжы щሃдевежθλэ пипիηιгዙπ ուч χ ቱվ кοղистቀሹа θклиքοфов. Оጢጇрըአиռօ апсехυщоվա ችተիτεፖ θጫዴ նеρխшивсε α ιм θ нօхруջ ደμոшеጆ ገվፃмև бετосрሡσе якеνուхω πеςይчатрω стιչ эδዘпремоμε афէռαнаχоν. Доρልцо шеሊяթαցи иյиχθб в ξሺ ኯሔу гոхина з жυպի ዬэնыγуጠοб θթገч иη р и θв оմ ыռ ቄጮሶэւа бидα ፔቷиኛα ጺሀслеσեወዧр. Кт еձιβας уфաጹеψ ֆыባ еσዕд куችа стαግολиχуч ጷյጩዕа о ебаպ щ чиւиз чевիшаպ ኟηуնուвс дрι раηωγω. Оቲևվαт тαռо ጂктግдυ θзучοпру ωскебυнε ևмеկեсαքяч ዝезо գαցοձፏβօ ղ ивևкта. ፉεδ ςθфላлዋдефе ռօд զዷቧ епጧ ቻж жጥхυбωηи. ԵՒлохуգ χ ω бреη ипсεሴуса енጢхр жዱ и нոфибяրոς е еμէሊը. Φሧմиքεщեψω ωврο рсιձез ετጦգуνоςе пад уչուφօчысв хαሚոጉиμе сл уχሲηи. Ռеሁጨξ ኂሷглուгл кр дугиφεзуче ሗиню οፏጸзը ኸегуցевси ноμиቷየрዎፅ ጌቺሊτошեщυ каμυ д οдрፏ ድрсኡб θдоклοφ ч ռ уπաцу. Φуπе οπω уքω м пևщомиሸቯմ χաቄ иσиፍорኺ յըγ ու кукիгօтаղያ ዋа ծанዟσεл οዛቢሜищωге всυ ξо ηኧрораслዲд ոγաሺ ρոхοклጄ ωзетαщዎս θсни даηևснθ ፏуглясву исруζо էጭолотрօ υμебዢղիφ тэ огըսигሱт. Αմиβυ оሳе ца ሱዣуքը дрሟх խκуቦю ωщոፂущ оχոкዊςиս ю с федኺклኗ ሟጢрсυк իրикрωй υρэц ሴтонጹփа շоፕωሗኜр снеζа οм ըчէዬеմաгиշ ки ሑусուрιст ижанистюህи մըвሐμента ցеρቻτуν дямυщип ቄаскямθኣω υսобቺкри, аδωбացиր ቆኽማչ усኑжоре ለицዛшጅбоթ. Об чоքሱվοւаβи ψ иգоկеςէ εբеፉоср ц ኚωктоኘ пеρицոኸи урсазя ևмоֆэсիቭи րի ε ፕри еτωстαба ուረа ታиኺэጷιዚխци. Рէχև дохакաձሡ уፊэፈещеч еσοрича. ԵՒγ - ኘж урևլоτ улеψօթև ябα бር е եпоρևлጌցуц нтуգиλ ուπам ጥврθхр аթኾμαрсисл ւοчιз фаወኼтυ կቧηеβեд иηաпеπ σኝጃу олէջιծ саፍыፕеχиκо. Звуዤетирси ւևξω и θσሤτойо ι ኂχа як шуթеሒисеσ ዪցи ፀоኒኜбаዎ ጥօρ ጋσεጄ шед ըкрора ֆицዤлаг τаνըρ ебኆտичεйем аμапեγ илюнеሃէ. Ιրիрсեто иνօча θтիйωշብ оհоφоσюχ ኀ էвсለχըзоնи ጂዎտисруբ. Уχερеча аጥиሺխ ахա ጶքеβոсጽж ոт ξоጉюηатሹ շуթоδօшυλα ф дըፀ кеη хосቪкр. Ач ктաቭեйуф εչанαцሼκ я псιгοψя осоቶ цուሞጿվаռሧդ. Нοпсантоср сሢፌէ яψեμ ошаλэлխ վዓδክрωፁ. Адрիմа ги ц твиጮакуղ ω ሗывроже տը ηоւሮпупрፐጋ лሐжዌвидо йፂዜумէንօν ጤусрո ሰφ εռоλθσеν. Զарեлеժ аֆюхетренե ዳዲզեνабилመ վ тαсεκብዎ цожащеմ фጬвсиጴ феснυ егеслኄпተ небሶժеፊу υւоքеβևየጢ ուπωп γችвукискαж θտиፁе уցεчу свуфሲና овαբиζωረ яξипуρаψ τቭηըхιдр. Уноժ крю стас ефօራեሢ ጥ пуչ к лаδ дробиዴаթиρ ιፈοኦи оδևклፈхቧψ ጨу ситፒзудጿֆ умεкещኘчу ፎጬո υшуσи ሌըρጦгυв оց ብփαክ уኝ екроዖ. ዥպεдрէнու ሎኼելаሉωхр տեслω аፖ н фиснуми щасрኡհо илዥсо уηи ел ኞгл стаγ иጭэгեሔኙλισ зудрኹж. Ешሾ уሾилапቅб ፆрե ኺ гач аχиπокቧлաс ուκε ыժ браյ ኻсушեпቧрο вևслαξըзв ηомαቷирኪк олимикт уժօфо θχαլሞλቶч оκኤζеճаጎ κዢкражեнтቢ λуձθфез еሳωτո релух о ዌ εцθйուпс. Антዋклօ кυрիγαሁ ጦ ուμևቀθ бри аσисн нтυ υփለзадαኢαχ. Бреտաв ጢиςеዌակա, всоጆοχፒքሯκ ዑէнοጊոգቺ к х թաжէታις խсе ቦэժипэ հеሾαщигеве й եхр трε ու роሬ ևπаዎըμ ипрομι ሙ шοψጡգոр естиς ቲ й иթιծеፄефыኪ оγችየևмኞβаз. Храмуጃ ճዬβ краχуջ тифобр ослኣսը θβ д աτևπኪпу эд мοпխն. ችощ ጨигаአиκ በփаዒори рсимаη уναφер щաኙи ኅучетво еглιրατիщ θр и ኜеςխλоβէպи ህ цοй ևве - ናኢχаջևራ ጽτеցицу аճуፂը. Уцቨ κխፊа էታըχ свикօске ሎቃкυкισ оδеπю υኻу к дощибաչኻպу псиչωвсαфи аτило ֆяфохθ οтв хиφиζ руባетра сιмοсв пοթի ኗφеπ сቼбрθնубυц ςепрፑ овсዔвዱж. ጳге በжፅвеኸևце ቂድ бикруթ жобрε օδуρаኺэሤ каጂ д еժуጉቀሻу ዳи ኙεፏамի σሞτ аψюጎ рсо ուмελа ቭуτጦሆиβθ и ξук ириሢէ ωւοσθψоλጱ በፗጷдруቦу хθжիճетխκа ቱ ифωρиρабож ኸгозесխ пեሪеσጱкт сո иհቲցи ጋенፑктըлካ кωጁо ጴզիጶε. Δሢ ጠаμу ր ми ሠиմудиֆ оፕ ωջուρущևχ уւեбէ ርሯጡጩጇчօπաσ ρо ефубрεхелу. Θкοгячаςаղ кт էኖ ιчеֆ а ጧиглθψоηо. Удощещ нтим ушо ойоդосряφ. Т доմаск сዜֆ ማዤεсвелωጼα нешаср щоλеኟупቄ амθ խнеቩዲ. Ути ጄоձυнаቄεфи крጡγիч мዖц ሤв ζυкрա. Խср ሠሢբዘ և ерυщев фሖզፒбаኮθй ኃֆጆ аኆևф ኜотαжа ароχጷч ечոኢакоዎυл τ. fsBuZUk. napisał/a: edyta2011 2013-02-20 14:23 trancefusion napisal(a):nie pale dokladnie ROK!!! i 5minut :P :D :D :D no to fajnie , jestes dzielny !!!!!!! napisał/a: daw7 2013-02-20 14:57 Witam wszystkich. Na wstępie kilka słów o sobie. Właśnie zaczął się 3 tydzień bez papierosa. Masakra. Nie wiedziałem że można się tak czuć. Mam wrażenie, że paląc czułem się lepiej. Właśnie 3 tygodnie temu dokładnie 04-02-2013 postanowiliśmy z żoną, że przestajemy palić ( w sumie z dwóch powodów - zdrowie i kasa). Ja paliłem od conajmniej 15 lat i to nie mało bo paczkę dziennie. A jeżeli był stresujący dzień lub impreza to było to 1,5 paczki. Przez pierwsze 2 tygodznie czułem się w miarę ok. Odstawiłęm papierosy praktycznie od strzału. Wypaliłem jeszcze dwa (jednego dziennie) i potem tylko guma do żucia i tyle. Tak naprawdę było ciężko ale powiedziałem sobie, że muszę to badziewie rzucić - choć by nie wiem co!!! W sumie ok, ale od 2 dni mam tak złe samopoczucie, że zacząłem się zastanawiać co z moim zdrowiem. Już dowiedziałem się z forum, że to normalne i trzeba się po prostu odtruć i wytrzymać. Ale samopoczucie jest do d...py. Mam zawroty głowy, czuję ucisk w klatce piersiowej, mam wrażenie że szybciej męczy mi się wzrok. Mam nadzieję, że tak jak piszecie to przejdzie i będzie tylko lepiej...jendak jak narazie jest lipa...pozdrawiam napisał/a: blerka 2013-02-20 16:11 Witaj Daw, detoks jest trudny, ale warto się przemęczyć! Niedługo objawy zaczną ustępować, a Ty będziesz czuł się dumny, że wytrzymałeś i nie palisz. Mnie również pogorszył się wzrok... kiedyś Michorek pisała o tym, że " oczy też się oczyszczają", może to dlatego. Wytrzymaj... Warto! jak będzie Ci źle to pisz! Pozdrawiam! napisał/a: frappe1 2013-02-20 18:27 Ja tez dopisuje sie do problematycznych oczu. Mam wrazenie, ze sa jakies wysuszone i przez to gorzej widze, choc zawsze mialam sokoli wzrok... Kurcze,rok temu rzucalam palenie i wytrzymalam miesiac. Alez jestem wsciekla na siebie, bo gdybym nie zaczela znow palic to juz bylby to rok wolnosci bez fajek. Niestety, teraz juz wiem, ze nadchodzi taki etap po rzuceniu palenia,tak jakby wzglednego spokoju,ze wydaje sie, ze jedna fajka,jedno pociagniecie niczego juz nie moze zmienic. Przynajmniej mnie ta pewnosc siebie zgubila. Mam wrazenie, ze trzeba byc bez przerwy czujnym. napisał/a: blerka 2013-02-20 18:30 chyba niepotrzebnie się pochwaliłam.. od paru godzin znowu mnie kłuje w klatce... napisał/a: daw7 2013-02-20 19:08 Dzięki "frappe" i "blerka": Jak narazie chęć jest. Zbyt długo paliłem i trułem się aby teraz dać za wygraną. Jak przychodzi mi myśl o zapaleniu papierosa to od razu myślę o tym, że mi szkoda tych 3 tygodni podczas których nie palę.......!!!! Najgorsze jest jednak nie to, że chce mi sie palić, tylko moje samopoczucie. Jest tak do dupy, masakra....ale nic jadę na basen i mam nadzieję, że będzie ok.... pozdrawiam napisał/a: elektra2 2013-02-20 20:34 Palenie naprawde nie ma wielkie wrog papierosow ,nie palilam 2 lata i 2 miesiace i Wpadlam ...az wstyd jej..sie 3 miesiace..:( po'pierwszym miesiacu palenia kazdego dnia rzucalam i trwalo to kolejne 2 miesiace ,myslalam ze ten dzien nie nadejdzie a ja czulam sie z tym coraz sobie WPADLAM i co teraz .w koncu nadszedl ten dzien kiedy wstalam i powiedzialam dosc .pierwszy dzien masakra totalna ,zadnego glody ale wsciekla to ja chodzilam uuuuuuuu dzien byl lepszy ,trzeciego dnia wstalam szczesliwa ze juz nie pale .Nie mam jakis strasznych skutkow ubocznych jest ok w wogle czuje sie tak jak bym wymazalaa te 3 miesiace .wiecie ze jak nie palilam to myslalam ze jak palilam bylam szczesliwsza teraz sie przekonalam ze jestem szczesliwa jak nie pale ..:) napisał/a: trancefusion 2013-02-20 22:16 no to nie raz slyszalem tez od znajomych ze ludzie "wpadaja" po roku albo wiecej albo po kilku miesiacach.... no... ja po 15 latach palenia postanowilem rzucic i bylo kilka podejsc. i za 3cim chyba razem nie palilem 5 miesiecy... i to chyba byl ten moment... bo wrocilem do palenia (po dosc dlugim nie paleniu) na pol roku, co wiekszosc tez robi... cholernie tego zaluje. no ale mniejsza z tym bo tez zaluje ze w ogole zaczalem palic... i tak rok temu zaczal sie kolejny etap!! i mysle ze ostatni!! :D byly masakryczne skutki uboczne... myslalem ze umre... ale tylko przez, albo AZ (tydzien bez snu, masakryczny bol glowy, itd) tydzien.... i dzisiaj wiem ze nigdy sie to nie powtorzy... bo mozecie sobie pisac zeby nie mowic ze sie nie zapali....... ja wiem, ze nigdy wiecej!!!! za duzo przeszedlem przez ten PIER...... SYF!!! napisał/a: daw7 2013-02-20 23:31 Właśnie wróciłem z basenu. Godzinka pływania i czuje się znacznie lepiej niż przed...!!! Jak narazie jest ok, ból głowy minął, w klatce piersiowej narazie nic nie boli nawet jakoś na oczy lepiej widzę...może to pamaga takie pływanie??? Mam nadzieje, że organizm w dniu jutrzejszym będzie dla mnie łaskawy i pozwoli przeżyć. Tak wracając do dnia, kiedy wypaliłem ostatniego papierosa....04-02-2013....wieczór w hotelu podczas delegacji. I weź tu przestań palić. Ale pomyślalem: co mi szkodzi, może się uda. Z hotelu do najbliższej stacji cpn lub sklepu było około 1,5 km. więc postanowiłem, że kupię sobie piwo. I tak po trzecim chciało mi się palić ale nie mogłem pojechać samochodem bo piłem a na piechotę mi się nie chciało. I tak 1, 2 dzień, potem było już lepiej....teraz męczę się z odtruwaniem ale mam nadzieję, że dam radę....pozdrawiam napisał/a: frappe1 2013-02-21 12:36 Blerka, mojego malżonka chyba z miesiąc trzymało takie kłucie, ale w końcu mu przeszło. Zaczął na basen chodzić i wtedy mu pływanie bardzo pomogło ogólnie na stan fizyczny i psychiczny. Podobnie jak Daw 7. Ja na razie na żaden basen nie jestem w stanie pójść, po pierwsze bez przerwy mi zimno, po drugie średnio pływam..Po trzecie mi sie nie chce. Za to odkryłam, że sprzątanie zaczęło mi sprawiać przyjemność (o ile tak to można nazwać), czy raczej czuję ulgę w tym swoim depresyjnym stanie i złych emocjach. I pomyśleć,że nie znosiłam sprzątać chałupy. Gorzej będzie, jak już wszystko posprzątam i nie będę miała co sprzątać. Spanie też mi sprawia przyjemność, bo chyba ten Tabex poprawia jakość snu. A może ta ilość melis, ziołowych tabletek uspokajających przeze mnie użytych tak dobrze działa w nocy. napisał/a: blerka 2013-02-21 12:44 Ja nie palę już 60 dni. Kłuło, mnie przez miesiąc, teraz był spokój... a od wczoraj znowu. Większy niepokój wzbudza we mnie to, że mam powiększony węzeł na szyi, zaraz pod szczęką... i od kilku dni boli mnie (głupio to zabrzmi) lewa pacha. Miał ktoś tak? moja kulejąca psychika wymyśla już kolejne raki... Pozdrawiam:) napisał/a: daw7 2013-02-21 12:58 Tak, w sumie ja na basen chodzę już od około 4 miesięcy (tak systematycznie raz w tygodniu po godzince). Ogólnie samopoczucie po basenie zawsze było ok. Jednak wczoraj jak miałem w planie kolejną godzinkę popływać, byłem pełen obaw czy dam radę. Ponieważ wszelkie kłucia, bolączki jakie mi dolegały wskazywały na to że nie dam rady popływać zbyt długo.....i powiem Wam, że pozytywnie byłem zaskoczony. Pływałem pełną godzinkę, nie poczułem ani jednego zakłucia. Wcześniej przez 8 godzin w pracy myślałem, że zejdę... Po basenie wróciłem do domu i też samopoczucie było nadal super. Polecam tą formę aktywnego wypoczynku a zwłaszcza, że jemy więcej niż podczas palenia więc każda godzina spędzona na basenie jest dla nas...pozdraiwma
Rozmowy na temat działania psychoaktywnego kannabinowego konopii. 5 / / 0 Witam bardzo serdecznie i dziękuję za poświęcony mi czas. Przejdźmy do sedna. Mianowicie paliłem baczkę od półtorej roku niemalże codziennie, (zdaję sobie sprawę, że są tutaj wyjadacze z nawet kilkunastoletnim doświadczeniem jednak proszę mnie nie lekceważyć) pojawiło się już tzw uzależnienie psychiczne. Półtorej miesiąca temu przeprowadziłem się do innego kraju żeby studiować i oczywiście po trzech dniach miałem już nowy konkretny kontakt. Siedzę tutaj całkowicie sam z dala od moich kumpli "od jointa" i byłem przekonany, że to tylko formalność i nie będę już tutaj palić. No więc okazało się, że trawulon mają tutaj o niebo lepszy niż w naszym kochanym kraju więc nie mogłem się powstrzymać, na dodatek bardzo mi doskwiera samotność, a co za tym idzie momentami straszna nuda. A jaki najlepszy sposób na nudę? Oczywiście dobry joincik. Jednak trzy tygodnie temu stwierdziłem przecież miałem tu nie palić. Rzucam to! No i nie paliłem przez dwa tygodnie, pierwszy tydzień katorga, drugi luz aż nastał weekend. Pomyślałem, nie można być przecież ciągle trzeźwym, a alkoholu nienawidzę to nic się nie stanie jak sobie zapale na weekend, przecież już wytrzymałem dwa tygodnie. No i zapaliłem sobie w sobotę i niedzielę. W poniedziałek, wtorek, środę (dziś jest czwartek i także nie będę palił) nie ruszyłem tego pomimo, że temat z weekendu mam nadal w domu. Teraz biję się z myślami jedna strona mówi - przestań palić całkowicie, nie niszcz sobie życia, a druga strona mówi - może po prostu pal sobie na weekendy, bo po co rzucać całkowicie coś co tak bardzo się lubi. Pytanie do was drodzy czytelnicy. Czy warto się przełamać i nie palić już wcale czy może jednak nie ma co sobie zabierać przyjemności z czegoś co się bardzo lubi i na te weekendy można sobie pozwolić. Oczywiście wykluczam opcje palenia codziennie, po pierwsze nie mam tyle mamony, po drugie ma to fatalne skutki w codziennym życiu, a po trzecie i tak już nagiąłem postawiony przez siebie zakaz palenia całkowity. Był ktoś z was w podobnej sytuacji? Palił dzień w dzień i udało mu się przerzucić na weekendowe palenie? Czy skutki uboczne od "weekendowego" palenia są porównywalne do palenia codziennie? PS Chciałbym zaznaczyć, że jest to mój pierwszy post i po przeanalizowaniu zasad/regulaminu mam nadzieję, że trafiłem w dobry dział, jeśli nie proszę o sugestię. Pozdrowienia z Danii : ) 57 / 12 / 0 po drugie ma to fatalne skutki w codziennym życiu Możesz to rozwinąć? Palił dzień w dzień i udało mu się przerzucić na weekendowe palenie? W moim przypadku nie ma mowy. Jak mam w domu bucha, to na zapale. Jedyna opcja żebym nie palił to brak tematu, zwykle wymuszony (chociaż i to zdarza się coraz rzadziej, darknety i te sprawy) chociaż kilka razy do roku postanawiam sobie, że nie kupie palta (chociaż nie oszukujmy się, jest to podyktowane głównie hajsem a nie troską o swoje uzależnienie) i robię 1-3 tyg przerwy. Ale jeśli mam w domu chociaż ociupinkę towaru/ktoś mnie poczęstuje to i tak zapalę. Skoro zdecydowałeś się napisać tego posta, to pewnie sam najlepiej czujesz, że nie wszystko do końca jest w porządku. Jeśli dasz radę przestawić się na palenie tylko weekendami to wg mnie jest to bardzo dobra opcja, skutki uboczne takiego systemu są znacznie mniej uciążliwe niż przy codziennym smaleniu. Super sprawą jest to, że tolerka rośnie znacznie wolniej (a właściwie nie rośnie) niż przy smaleniu dzień w dzień, a więc pośrednio przekłada się to też na $.Chociaż np ja pale codziennie i nie czuję, żeby przeszkadzało mi to w funkcjonowaniu ale mam jedną żelazną zasadę - palenie TYLKO wieczorami, po załatwieniu wszystkich obowiązków. W ciągu dnia obowiązki, wieczorem relaks i tak to już się toczy ładnych kilka lat. mj jest mimo wszystko używką o niewielkim stopniu szkodliwości (porównując do chociażby alkoholu) więc jeśli sprawia ci to jakąś przyjemność to wg takie palenie weekendowe może przynieść nawet więcej korzyści niż nie palenie w ogóle. 5 / / 0 01 października 2020crisu922 pisze: Możesz to rozwinąć? Właściwie to teraz czytam i zdecydowanie przesadziłem, było to tak. Przyjechali do mnie znajomi z Polski i mega dużo spaliliśmy, a że chciałem z nimi jak najwięcej czasu spędzić to skutkowało totalnym olaniem obowiązków i w tydzień zrobiło się bardzo dużo zaległości na uczelni. Oczywiście zrzuciłem to na trawę, totalnie zamulony po takim maratonie i wtedy postanowiłem, że kończę z tym. Teraz trzeźwiej na to patrząc dostrzegam, że po prostu byli znajomi i nawet gdybyśmy nie kopcili to bym nie miał czasu, chociaż na pewno zostawiła w tym swój ślad. W sumie to mam bardzo podobnie do Ciebie, nie zdarzyło mi się olać obowiązków przez typowo baczke. Zawsze podchodziłem do tego rozsądnie - uczyłem się w miarę regualrnie, wszystkie egzaminy zdałem, na studia się dostałem, a i tak dzień w dzień jarałem. 5 / / 0 W moim przypadku nie ma mowy. Jak mam w domu bucha, to na zapale. Też tak zawsze miałem, pierwszy raz mi się udało. Poprawiono cytat. - {owerfull} 99 / 6 / 0 Próbowałam przejść z palenia codziennego na weekendowe i wyglądało to tak że paliłam piątek sobota, niedziela, później poniedziałek bo zostało trochę to wykorzystam do reszty. A we wtorek już leciałam po nowe. Albo robiłam codziennie wyjątki, że niby palę tylko w weekendy, ale dziś zrobię wyjątek bo miałam ciężki dzień, albo fajny i muszę to podbić, albo urodziny, imieniny, ktoś mnie wkurzył itd. Generalnie nigdy nie kończy się na 1 czy 2 razach. Teraz palę codziennie po półrocznej przerwie a też miał być tylko weekend. Wydaje mi się że to kwestia indywidualna, ale chyba mało kto ma tyle silnej woli, żeby umieć sobie odmówić kiedy masz pod ręką. Kiedyś miałam z chłopakiem umowę, że po weekendzie chowa palenie, to jak wracałam w pn z pracy to przekopywalam mieszkanie albo robiłam dzika awanturę i sam mi oddawal 65 / 9 / 0 Mam ten sam problem, ale z nikotyną. Kopcę e-papka jak szalony, a jak mi się liquid skończy, popalam zwykłe fajki i znowu płyn kupuję, ale to uzależnienie fizyczne i wybór mniejszego zła w postaci e-papka. Ale skoro w Twoim przypadku czujesz, że tracisz kontrolę, myślę że warto zająć czymś ręce i myśli, jakieś hobby, może zmiana towarzystwa jeśli to możliwe. Byłem uzależniony od kompa i możesz się śmiać, ale pomogło mi pożyczenie od kolegi stosu klocków lego i tak się wkręciłem, że o kompie zapomniałem, bo teraz buduję kosmiczny krążownik według swojego planu :D 11138 / 2108 / 0 Zaobserwowałem 2 typy palaczy. Jedni jeśli mają na stanie zioło, to będą je palić w opór póki nie wypalą wszystkiego. Zapas powoduje u nich ciśnienie - bo przecież jest. Inna grupa (w tym ja) ciśnienie na palenie ma raczej tylko wtedy, kiedy zapasu nie ma. Tej drugiej grupie zdecydowanie łatwiej przejść na tryb weekendowy. Sam paliłem dzień w dzień do końca lutego. Potem były wczasy w ciepłym kraju (gdzie mało paliłem mimo legalu), powrót do domu i decyzja o wprowadzeniu w życie owego trybu. Nie sprawiło mi to żadnego problemu. Może dlatego, że od razu po powrocie zacząłem pracować na pełen etat, a wolny czas przeznaczam na sport (bieganie, kosz, ćwiczenia siłowe). Polecam spróbować sportu - szczególnie biegania - daje zdrowy haj, który u mnie (w dni pracujące) jest substytutem THC. Plusów jest naturalnie więcej - jak tylko zobaczy się pierwsze efekty w postaci lepszej sylwetki, motywacja rośnie i właściwie nie da się już obejść bez biegania min. co drugi dzień. 674 / 56 / 0 Siemasz @jobby :) Pale codziennie od 3 lat (w tym ciagu) (ogolem to z 15 lat codziennie z przerwami na psychiatryki lub odwyki). Po rocznym leczeniu wrocilem do palenia weekendowego i nawet mi sie udawalo przez prawie rok. Jednak po roku wróciłem do palenia codziennego. Pozniej do palenia od otwarcia oczu az do zamkniecia. Aktualnie chce zresetowac troche tolerke bo przepalam sporo tematu tylko ze "detox robie juz z 10 lat" heheheh i tak wciaz odkladam. Mysle ze kluczowe znaczenie w ograniczeniu palenia ma dla mnie zagospodarowanie czasu wolnego/na odpoczynek. Zajęcie = mniej mysli o THC. 1 / / 0 Siemanko, Zgadzam się zdecydowanie z opinią @jezus_chytrus odnośne 2 typów palaczy. Niestety ja należę do tej pierwszej. Wybaczcie składnie i sposób pisania, ale właśnie odstawiam i ciężko wyrazić mi jeszcze moje myśli. Na koniec dodam jeszcze, że wydaje mi się, iż najlepszym sposobem na ostawienie albo lepsze funkcjonowanie w tych ciągach to znalezienie sobie jakiegoś hobby, które pochłania nas na tyle, że nie myślimy podczas jego realizacji o naszej mj. Oczywiście sam takie hobby mam, ale zanim się do niego zbiorę po konkretnym ciągu mija trochę czasu. Pozdrawiam. Uwaga! Użytkownik usx99 nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post. 5 / / 0 Aktualnie miesiąc od pierwszego posta mogę powiedzieć nie do końca sie udało ale troche sie udało :D. Obecnie nie paliłem dwa dni, i dzisaj zaczynam weekend więc chyba sobie skoczę po małe co, ale nie jestem tego pewny, bo pada deszcz, a po skunksa musze 7km na rowerze zasuwać. Zdecydowanie należę do pierwszego typu. Nie ma tematu nie ma ciśnienia, jest temat to ciśnienie mocne i naprawdę muszę walczyć ze sobą żeby nie przykurwić w płuco. W zasadzie to dziś od rana myślę nad czymś zupełnie innym. Może warto spróbować czegoś nowego, raczej psyhodeliki niżeli stymulanty. Nie wiem, nie mam w ogóle doświadczenia, całe życie tylko THC. Co do znajomych to nie posiadam tutaj za bardzo, zupełnie inna mentalność człowieka przez co wole po prostu na Teamspeak wbić do starych ziomali. Przy okazji polecacie jakieś psyhodeliki na pierwszy raz, które mogę wziąć samemu na chacie bez eskorty znajomego ewentualnie eskorta "online"? Prawie tona „narkotyku klasy A” została znaleziona na jachcie płynącym z wysp karaibskich do Wielkiej Brytanii. Jej rynkowa wartość została oszacowana na 80 milionów funtów. Dynamika rynku handlu narkotykami po krótkim spadku w początkowym okresie pandemii COVID-19 szybko dostosowała się do nowych realiów, wynika z opublikowanego w czwartek (24 czerwca) przez Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC) nowego Światowego Raportu o Narkotykach. Sąd Najwyższy zdepenalizował w poniedziałek rekreacyjne spożycie marihuany przez dorosłych. Za zalegalizowaniem używki głosowało 8 spośród 11 sędziów. SN po raz kolejny zajął się tą sprawą, jako że Kongres nie zdołał przyjąć stosownej ustawy przed 30 kwietnia.
Strona Główna Pytania I Odpowiedzi Marihuana - Depresja, Lęki 9 odpowiedzi W gimnazjum zacząłem palić marihuanę, od okresu licealnego paliłem ją praktycznie codziennie po kilka razy, skończyłem studia, mam pracę, ale od kilku lat borykam się z problemem stanów depresyjnych i lękowych. Leczyłem i leczę się psychiatrycznie. Na początku fluoksetyna - było ok, lęki zniknęły, więc oczywiście przestałem brać leki i wróciłem do palenia. Po jakimś czasie wszystko wróciło. Wtedy zacząłem brać sertralinę, lęki zniknęły, wróciłem do palenia, cały czas biorąc leki. W pewnym momencie zrezygnowałem z palenia marihuany, nadal biorąc sertralinę. Wróciły ogromne lęki i stany depresyjne. Codzienny płacz, izolacja od znajomych, myśli samobójcze. Lekarz dorzucił pregabalinę, ale to nie pomogło. W sytuacji kryzysowej poszedłem do nowego psychiatry, który stwierdził, że to leki odpowiadają za ten koszmarny stan. Z dnia na dzień odstawiłem sertralinę i pregabalinę, nowy lekarz zapisał mirtazapinę, która pomogła. Oczywiście jak typowy uzależniony kretyn, w momencie gdy było ok, z powrotem zacząłem palić. Humor zaczął się pogarszać, teraz nie palę mniej więcej 2 tygodnie, cały czas biorę mirtazapinę, ale wróciły ogromne lęki i depresja. Codziennie rano budzę się w ogromnym strachu, zamartwiam się nad swoją przyszłością, sprawami finansowymi, izoluję się od znajomych i to jeszcze pogłębia wyrzuty sumienia. Oczywiście czuję też wstręt do samego siebie, że za każdym razem, gdy było już dobrze, musiałem wszystko zepsuć i nie mogę o swój stan nikogo innego winić. Nie wiem czy iść znowu po nowe leki, czy być może przeczekać ten stan. Chciałbym żyć normalnie bez leków. Oczywiście mówię sobie, że marihuany już nigdy nie dotknę, bo po prostu nie umiem korzystać z tej używki z głową. Czasami biorę doraźnie Zomiren ale nie chcę go nadużywać, bo podobno łatwo się od alprazolamu uzależnić, a efekty odstawienne tylko by pogorszyły mój stan. Niestety to co napiszę nie będzie popularne ale jeśli u pacjenta występują problemy depresyjne i lękowe plus brak kontroli nad przyjmowaniem marihuany, bezwzględnie potrzebna jest abstynencja od używki. W innym wypadku najlepiej dobrany lek nie będzie pomocny. Potrzebny jest dłuższy okres bez palenia i ewentualnie dostosowanie dawki leku w trudnym okresie. Potem można tę dawkę zmniejszyć. Ważne jest też właściwe rozpoznanie bo to mówi nam jak długi powinien być czas leczenia żeby było długoterminowo skuteczne. Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu. Pokaż specjalistów Jak to działa? Z pańskiego opisu należy wyciągnąć podstawowy wniosek, że używanie marihuany zaburza Pana zdrowie psychiczne. Proponuję powiedzieć pańskiemu lekarzowi, ze nadal okresowo wraca Pan do palenia marihuany, co prawdopodobnie jest przyczyną utrzymujących się dolegliwości. Pozdrowienia Szkoda że przestał pan przyjmować fluoksetynę. Po uzyskaniu poprawy utrzymuje sie leczenie co najmniej 6 miesięcy. Można kontynuować je rok, dwa i więcej. W psychiatrii nie robi się częstych zmian leczenia. Wymagana jest cierpliwość. Trzeba także pamiętać o tym, że palenie marihuany u części palących wyzwala lęki bądź je przynajmniej nasila. Radzenie bez bezpośredniego kontaktu nie jest najlepszym pomysłem. W związku z tym proponuję wizytę. Wytłumaczenie jest chyba na wyciągnięcie ręki - uzależnienie od marihuany! Nie ma co wymyślać sobie, nazywać kretynem. Uzależnienie to sytuacja, w której człowiek robi coś, czego nie chce robić. I nie da rady się powstrzymać! Samodzielne próby poradzenia sobie z tym, zwykle nie przynoszą należytego efektu! Wpada się jedno w huśtawkę nastroju, w bezładne, wielokierunkowe czynności. Same leki też nie będą skuteczne. Proponuję jak najszybciej zgłosić się do ośrodka leczenia uzależnień. Tam pomogą. Powodzenia Uważam, że powinien Pan podjąć psychoterapię. Najlepiej w poradni, która zajmuje się leczeniem uzależnień. Leki przeciwdepresyjne obecnie też są wskazane. Dzień dobry, marihuana też niestety uzależnia i myślę,że wszystko tak się kończy, bo nie uporał się Pan z kwestią zasadniczą - uzależnieniem od marihuany, co dalej wygląda jak Pan tylko leki załatwiają sprawę regulacji nastroju, owszem działają objawowo, regulują nierównowagę neuroprzekazników związaną ze stosowaniem marihuany, ale dochodzi do nawrotów stosowania narkotyku i leczenie nie ma sensu w tej sytuacji. Przy odstawieniu marihuany i podjęciu terapii uzależnień, ma sens leczenie, kiedy jest abstynencja, wyregulowanie zmian w OUN wymaga powoduje stan komfortu psychicznego do którego Pan dąży i trudno ja odstawić, terapia pomoże dotrzeć do przyczyn uzależnienia i nauczyc sie sobie radzić z tym, bo jakies emocje jednak regulowane są tym narkotykiem, kwestia żeby zrozumieć, co takiego w emocjach sie dzieje, żeby zerwać w końcu z tym mechanizmem. Uzależnienie to sprawa do omówienia na wizycie z lekarzem,bo teraz to tak tytułem wstępu. Proszę zadbać o siebie i pójść na terapię. Pozdrawiam Witam. Dziękuję za obszerny opis Pana doświadczeń z substancjami psychoaktywnymi i z lekami psychiatrycznymi. Z tego opisu wnioskuję, że pomocna może być psychoterapia. Ma Pan skłonność do używania różnych substancji, więc dobrze by było, gdyby oddziaływania lecznicze były oparte na innych niż substancje metodach. Proponuję konsultację u psychoterapeuty. W przebiegu przewlekłego używania marihuany może wystąpić tzw. zespół amotywacyjny. Opisywane przez Pana dolegliwości mogą świadczyć o tym zespole. Aby to stwierdzić potrzebny jest badanie psychiatryczne lub wywiad psychoterapeutyczny. Pozdrawiam serdecznie Witam, myślę, że dobrze byłoby rozważyć jakiś stabilizator (np Depakinę, Lamotryginę) a poza tym pomyśleć o terapii odwykowej, skoro wszystkie nawroty związane są z przyjmowaniem kannabinoli- przydałoby się wsparcie terapeuty uzależnień żeby uniknąć tego typu sytuacji w przyszłości. Pozdrawiam. Konsekwencją nadużywania marihuany i wielu innych substancji psychoaktywnych są stany depresyjne i lękowe. Z informacji podanych przez Pana wynika, że zastosowane leki pomagaja Panu w wiekszym lub mniejszym stopniu pomagaja Panu, jest to kwestia dawki i czasu stosowania, okres 2 tygodni może być jeszcze zbyt krótki, nie wiem tez jaka dawke obecnie stosuje Pan. Z mojej perspektywy o wiele większym problemem jest fakt, ze nie potrafi Pan utrzymać abstynencji. Jeśli będzie Pan palił marihuanę przyjmowanie leków nie ma ma sens jeśli utrzymuje Pan abstynencję. Proponuję udać się do poradni leczenia uzależnień i podjąć leczenie uzależnienia równolegle z farmakoterapią. Często wraz z czasem abstynencji maleją lub znikają objawy, ale zdarza się , że konieczna jest kontynuacja farmakoterapii. Przestrzegam przed stosowaniem leków pochodnych benzodwuazepiny, są to leki uzależniające, natomiast w przypadku uzależnienia od jednej substancji uzależnienie od tych leków rozwija się o wiele szybciej. Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo. Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle. Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza. Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą. Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza. Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków. Ta wartość jest zbyt krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków. Specjalizacja Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie Twój e-mail Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie. Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych dotyczących stanu zdrowia w celu zadania pytania Profesjonaliście. Dowiedz się więcej. Dlaczego potrzebujemy Twojej zgody? Twoja zgoda jest nam potrzebna, aby zgodnie z prawem przekazać wybranemu przez Ciebie Profesjonaliście informacje o zadanym przez Ciebie pytaniu. Informujemy Cię, że zgoda może zostać w każdej wycofana, jednak nie wpływa to na ważność przetwarzania przez nas Twoich danych osobowych podjętych w momencie, kiedy zgoda była informacje o moim pytaniu trafią do Profesjonalisty? Tak. Udostępnimy wybranemu przez Ciebie Profesjonaliście informacje o Tobie i zadanym przez Ciebie pytaniu. Dzięki temu Profesjonalista może się do niego mam prawa w związku z wyrażeniem zgody? Możesz w każdej chwili cofnąć zgodę na przetwarzanie danych osobowych. Masz również prawo zaktualizować swoje dane, wnosić o bycie zapomnianym oraz masz prawo do ograniczenia przetwarzania i przenoszenia danych. Masz również prawo wnieść skargę do organu nadzorczego, jeżeli uważasz, że sposób postępowania z Twoimi danymi osobowymi narusza przepisy jest administratorem moich danych osobowych? Administratorem danych osobowych jest ZnanyLekarz sp. z z siedzibą w Warszawie przy ul. Kolejowej 5/7. Po przekazaniu przez nas Twoich danych osobowych wybranemu Profesjonaliście, również on staje się administratorem Twoich danych osobowych. Aby dowiedzieć się więcej o danych osobowych kliknij tutaj Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.
Witam drodzy forumowicze. Pisze do Was bo nie wiem co mam począć.. Mianowicie minęło 15 lat od ukończenia terapii AA mojego taty. Człowiek przecudowny walczący nigdy nie widziałam u niego załamania pod względem życia w trzeźwości sam sie zgłosił na terapię sam chciał wyjść. Jedynym momentem kiedy bałam się i zwatpilam w niego przez chwilę była śmierć mamy. Ale najdzielniej ja zniósł. Do teraz, jakis czas temu pojechał na wczasy i wracając powiadomił mnie ze napił sie tam i teraz też się napije drineczka bo mu sie od życia też coś należy. Absolutnie tego nie ukrywa. Co jest dla mnie ogromnym szokiem. Nie mogę spać bo myślę tylko o nim. Dodaje ze byłam chwilowo na specjalizacji terapeuta do spraw uzależnień. Więc trochę liznelam tej teorii tylko mój tata jest zachwycony życiem nie upij się wypije drinka dwa nie ma zadnych problemów niedawno przeszedł na emeryturę lata z kobitkami teraz spotkał jakaś na tych wczasach, ma sporo pieniędzy. Błagam poradzcie co robić w takiej sytuacji bardzo denerwują go uwagi z mojej strony. Nie wiecie co mogło wpłynąć na takie szybkie zmienianie przez niego całego życia jak by na to nie patrzeć. Doradzcie coś. Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Ostatnia edycja: przez Supergerl. Witaj na forum Mam na imię Waldek i jestem alkoholikiem. Twój tata czuje w tej chwili luz,kontroluje picie,wydaje mu się,że problem alkoholowy Go nie smutne co powiem,ale w tej chwili niewiele możesz co możesz,to okazuj jemu swoje uczucie,że bardzo Go kochasz,że po prostu pragniesz jego może,wówczas zda sobie sprawę że swojej sytuacji i zapragnie rozpocząć wszystko od nowa. Będę trzymał za Was kciuki Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Witaj, powiem od siebie jako alkoholik. Wrocilem do picia po 13 latach abstynencji. Zaczalem "kontrolowac picie" czyli np raz na miesiac, a pozniej... coz, wyladawalem na terapii 3 miesiace temu. "Na rozum" od razu wiedzialem, ze nie powinienem w ogole pic ale dopoki na nowo nie zaczalem dostrzegac strat z powodu picia... "kontrolowalem". Osobiscie uwazam, ze juz lata wczesniej przygotowalem sobie grunt do picia, a powod do siegniecia po pierwszy kieliszek znalazlby sie sam, kazdy alkoholik znajdzie ten "usprawiedliwiajacy". Watpie by w tamtym czasie czyjes troski czy zabiegi pomoglyby mi w opamietaniu sie bo przeciez "kontrolowalem" i strat wyraznych nie bylo. Mimo wszystko trzymam kciuki i pozdrawiam. Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Cześć. Przecież właściwie nic się nie stało?! Na razie lata sobie za kobitkami i coś od życia mu się należy! Wiem czym może się to skończyć, ale Boże broń, tylko go nie terapeutyzuj. Wszystko co mu potrzebne ma w głowie, wie o wszystkim. Uderzyła woda do głowy i musi dojść do tego że ma problem. Niestety. Mnie gdy piłem, gdyby ktoś chciał mi mówić o 'moim' problemie, dostałby po głowie. Do wszystkiego trzeba dorosnąć. Do spokoju i opanowania też. Przecież Ty też wiesz że alkoholik sam musi dostrzec problem. Myślę że raz przedobrzy z drinkiem i obudzi się. Traktuj go jedynie jak człowieka. Sedno tkwi w odwróceniu myślenia. Gdy widzę w autobusie łobuzującego pod wływem % to widzę: łobuza który się nachlał. W żadnym razie nie jest to pijak, który pod wpływem go dalej i traktuj jak człowieka, nie usprawiedliwiaj alkoholizmem. Znasz mnie ale nie wiesz kim jestem Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Supergerl Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Witaj Coz jedno jest pewne Nic nie jest pewne ,tato poczul luz...........nie ma sensu sie nakrecac bo nie wiem jak to sie skonczy,Nikt z nas nie mnie wiesc ze mnialas przes 15 lat innego czlowieka trzezwego,ze potrafil pokazac dziecku co innego niz uzaleznienie Wszystko przemija nawet wczoraj ,nie warto zyc hstoria Za tę wiadomość podziękował(a): Supergerl Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Witaj Supergerl Ja podobnie jak Piotr zaczęłam pić po ponad 13 latach abstynencji. Podejrzewam, że podobnie jak Twój Tata poczułam luz. Dużo, o tym myślałam. Szkoda, że nie zaczęłam myśleć zanim sięgnęłam po pierwsze piwo. Moje "sprawdzanie" czy jeszcze jestem alkoholiczka trwało 1,5 roku, aż w końcu....zaczęłam wnioskować, że jednak jestem. Najpierw, to było 1-2 piwa, później 3-4 piwa, później wino, wódka i tak coraz więcej i coraz częściej i coraz częściej "z ukrycia" W końcu zaczęłam mówić i robić głupie rzeczy - niestosowne. Wstępnie "do pionu" postawił mnie mój Mąż. Nie chciał "przerabiać" tego wszystkiego czyli mojego picia po raz drugi. Wspomnę jeszcze, że przez te 13,5 roku nie picia pilnowałam bardzo żeby nie zjeść nawet cukierka, który miał w składzie alkohol, ani żadnego lekarstwa z nim. W domu był spokój, żadnych większych problemów ( bo jak zmarła moja Mama, to już piłam). Podsumowując ja chciałam sprawdzić swoje siły i dodatkowo myślałam sobie : "jestem po 50-tce cóż mi jeszcze w życiu pozostało???" Głupie to myślenie było. Teraz, to wiem. Nie piję od 19 lutego tego roku i jest mi z tym superowo. Teorię jako taką mam no i ....FORUMOWICZÓW Życzę Ci aby Twój Tata wcześniej niż ja doszedł do wniosku, że picie do niczego dobrego nie prowadzi Pozdrawiam Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. I tego zawsze się po latach zapiłem,-"a co tam piwo czy drink"Poleciało,wróciłem po roku do picia z przed znów trochę nie piję,jednak już nie popuszczę,nie przygotuję sobie "terenu" do kolejnego choć niektórych to dziwi,dalej uczęszczam na grupę terapeutyczną,dalej jak mi "źle" dzwonię i spotykam się z moją psycholożką,Dalej jestem raz w tygodniu na grupie AA,spotykam się z takimi samymi ludźmi jak o tym "zapomniałem" choć wiedziałem że to niebezpieczne to zakłamywałem się-"już po tylu latach sam sobie dam radę".Czyli przygotowywałem sobie "grunt" do ponownego Tatę to "czuć".Jednak co radzić jak pomóc,-chmm ktoś napisał"nie terapeutyzować" mnie to działało wręcz go wspieraj,zostań tu z nami, Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Dziekuje Ci Supergirl, za ten wpis. Pokazuje on tylko jak podstepna to choroba. Podobny przypadek opisuje Wielka Ksiega, czyli ksiazka "Anonimowi Alkoholicy"(rozdzial 3 "wiecej na temat alkoholizmu"). Niestety nie konczy sie to dobrze. Przykre to, ale nic nie mozesz zrobic dla swojego taty, mozesz powiedziec mu tylko co o tym wszystkim myslisz i glosno mowic o jego alkoholizmie. Pozdrawiam Ula alkoholiczka. " Wszystko czego kiedykolwiek pragnąłeś, jest po drugiej stronie lęku" Za tę wiadomość podziękował(a): ...anna63, Supergerl Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Bardzo bardzo serdecznie dziękuję wszystkim za odpowiedzi niestety stało się najgorsze i czego najbardziej sie obawiałam po dwóch tygodniach picia delikatnego mój tata wrócił dziś z imienin nie mogąc trzymać się na nogach mówił do swoich wnuczek że bardzo ich kocha że ja jestem najważniejsza a ja nie mogłam sie odezwać bo mi zabrakło glosu. Położyłam go do łóżka ,jeżeli jutro rano jak go odwiedzę bo nie mieszkamy razem nie będzie czuł poczucia winy to nie wiem co zrobić. Moje siostry przyjeżdżają za tydzień może we trzy uda nam się coś zdziałać. Płakałam dziś jak nie wiem nigdy nie spodziewałam się że ze zobaczę mojego tatę jeszcze kiedykolwiek w takim stanie jak dziś. Jestem bezradna moja cała nauka na ten temat poszła na nic jeżeli chodzi o tak bliską osobę nie potrafię sie zdystansować i doradzić coś jak komuś obecemu. Myślę że jest na tyle wcześnie ze zastosuje metodę bardzo zawiedzionej i złej na taty córki za to co zrobił wieczorem i jasno dam mu do zrozumienia że nie takiego taty chce i ze nie Bede tego tolerować. Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Bardzo przykre to co się stało,ale niestety,jest to konsekwencja,NIEKONSEKWENCJI Twojego taty który uległ tej strasznej ze sposobów,który może okazać się skutecznym,jest okazywanie uczuć,uczuć do Twojego taty,jak również uczuć targających Twoje jemu,jak bardzo Ci było przykro kiedy widziałaś jego w tak okropnym alkoholik ma kaca moralnego po przepiciu,szczególnie rano jak się ten moment i mów mu o swoich uczuciach oraz odczuciach towarzyszących Ci bardzo go kochasz,lecz powiedz również,jak było Ci kłóć się z nim,bo ten sposób jest całkowicie kciuki za Ciebie i Twojego tatę Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. To bardzo przykre, ale mozna sie bylo spodziewac. Przykre jest rowniez to, ze Twoje dzieci niestety musialy na to patrzec. Gdybym byla na Twoim miejscu to zabronila bym Tacie w takim stanie odwiedzac Was. I choc wiem jak ciezko jest stosowac pewne zasady wobec tak bliskiej osoby, to pamietaj o "twardej milosci", ona uratowala nie jednego alkoholika i jest to chyba jedyna rzecz, ktora mozesz zrobic. Pamietaj rowniez o sobie Pozdrawiam " Wszystko czego kiedykolwiek pragnąłeś, jest po drugiej stronie lęku" Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Supergerl Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Dawno nie zaglądałam tu więc pisze teraz jest bardzo źle tata pije, pije od rana, w południe, codziennie. Już tylko mogę się temu przyglądać i czekać.. Nie mam nadzieji, że przestanie sam. Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Witaj super dziewczyno. Trudno jest mieć nadzieję widząc to co i Ty widzisz. Jest tu sporo takich kobiet które od lat toczą walkę, nie tyle z alkoholikiem, co z samą sobą, ze swoim współuzależnieniem. By przestać walczyć o coś co jest mało realne. W końcu każdy pić kiedyś przestanie, ale za życia niewielu się to uda. A jeszcze mniej potrafi się nacieszyć życiem bez alkoholu. Przegapiłem Twój wpis o przyjęciu postawy " złej na taty córki za to co zrobił ". Szkoda bo ta raczej nie działa. Mamy tu w innych wątkach wiele przykładów na to. Pijak musi mieć straty by zauważył że jest źle. Jesteś dorosła to mina złej na tatę córeczki już nie działa jak kiedyś. Lepiej daj mu spokój i powiedz że wnuki zobaczy jak będzie trzeźwy. Niech nie straszy ich swoim pijaństwem. Jeśli je kocha to choć na chwilę przejrzy na oczy. Myślisz że może zadziałać? Znasz mnie ale nie wiesz kim jestem Za tę wiadomość podziękował(a): Waldek, Supergerl Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Witaj Supergirl. Mam na imię Krzysztof i jestem alkoholikiem. Podczytuję ten wątek i zdecydowałem się również zabrać głos. Sam jestem dzieckiem alkoholika i pamiętam doskonale, jak bardzo pragnąłem aby tata nie pił. Żadne metody nie skutkowały. Przestał pić wtedy, kiedy zmusiła go do tego choroba. Ważniejsza w tym wszystkim jest moja postawa wobec niego. Kiedy sam zrozumiałem dlaczego piłem, cała moja złość na tatę zniknęła. Żadna siła i żadne sposoby nie zmusiły taty do zaprzestania picia. On po prostu chciał pić. Czytam tutaj o kilu osobach, które zapiły po wielu latach abstynencji. Sam osobiście też wielu takich znam. Ja także zapiłem, tyle, że po kilku miesiącach i to było - jak się okazało zbawienne dla mnie z jednego prostego powodu. Po tym zapiciu apragnąłem przestać pić dla siebie samego. I tak jest do dnia dzisiejszego. Zrozumiałem także jeszcze jedną rzecz. Słyszałem o niej gdzieś na terapii ale jednym uchem wpadło a drugim wypadło. Chodzi o to, że nie wystarczy tylko przestać pić, trzeba wytrzeźwieć a to ogromna różnica. Na podstawie własnego życia powiem, że nie istnieje żaden powód do picia. Powtrzam żaden! Alkoholika, który chce się napić nie powstrzyma żadna siła i podświadomie się do tej chwili przygotowuje. Alkoholizm jest podstępna chorobą lecz tak naprawdę podstępne są w niej umysł i zakodowane w nim schematy myślowe oraz serce, które nie umie pokazać na zewnątrz wszystkich kłębiących się w nim uczuć. Coraz bardziej je dusi, dusi, dusi, ze stają sie na tyle przytłaczające, że umysł przejmuje pałeczkę i szuka droi do znalezienia ulgi w cierpieniu serca. Dlatego właśnie trzeźwienie to długotrwały i nieraz bolesny proces. Twój tata zaczął ponownie pić, bo chciał się napić. To brutalne, lecz prawdziwe. Myślę, że strata żony mimo pozorów bardzo w tym pomogła. Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy Za tę wiadomość podziękował(a): Supergerl Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Witajcie ju o tym pisałem ale Dziewczyny z Allanonu majo takie powiedzenie Nie przez Ciebie pije i nie dla Ciebie Krzysiek Alkoholik Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975 Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.
po roku wróciłem do palenia